Przestarzały system powiadamiania?

0
485
Fot. Fotolia

Wczoraj opisałem moje spostrzeżenia co do sytuacji w Polsce po przejściu silnych wiatrów. Plus kilka innych kwestii związanych z naszymi ekspertami, czy też „ekspertami” (3minutowymi), od zagrożeń różnych. Raz specjalizują się w tematyce bezpieczeństwa informacji (ransomware, Petya i WannaCry), potem w zamachach (Hiszpania, Wielka Brytania), a teraz w zdarzeniach kryzysowych związanych ze zjawiskami meteo.

I na bazie tych „eksperckich” wypowiedzi, redaktorzy w gazetach lub programach informacyjnych dalej „przeklepują” niektóre oczywiste (a tak, tak sobie określę) bzdury.

Bzdura nr 1 – Przestarzałość

Nie ma w systemach zarządzania bezpieczeństwem takiego określenia, że coś jest PRZESTARZAŁE. Bo to nie atrybut nowości decyduje tym, czy to jest właściwe narzędzie. Tym atrybutem – podpowiem 3minutowym, jest SKUTECZNOŚĆ. Na końcu krótka porada.

Bzdura nr 2 – SMS

Pisałem wczoraj, nie będę się powtarzał. Tytułem uzupełnienia, w rejonie objętym silnymi wiatrami, a więc tam, gdzie ów SMS miał dotrzeć niestety zasięgu nie było. Może gołębie by wzięły owe SMS? A tak poważnie – to już dawno nie widziałem planu zarządzania kryzysowego, który w systemie powiadamiania i alarmowania obejmuje kurierów. A szkoda…

I mały komentarz do wypowiedzi jednego z polityków. Nie wiem nawet kto to, bo z polityką mi nie po drodze. Otóż ów polityk stwierdził, że będzie rozliczał operatorów, dlaczego nie było zasięgu i takie tam. Otóż szanowny panie polityku, jeśli chcesz kogokolwiek rozliczać z zadań, to najpierw te zadania trzeba mu postawić. I nieco się do nich dołożyć. Bo ja sorry, ale nie widzę sensu, aby w części mojego abonamentu była opłata „kryzysowa”. To są zadania publiczne i już raz (dwa, trzy czy 15 razy) płacę podatki na to, aby te zadania były realizowane.

Niechęć do administracji

We wczorajszym artykule pisałem, dlaczego mam niechęć do administracji. Dziś dodam przykład. W jednej z instytucji szef wezwał mnie do siebie i mówi

– Panie Grzegorzu, trzeba ogarnąć taki i taki temat, w sensie poukładać i zorganizować.

– OK Szefie – zrobi się.

I jakież było moje zdziwienie, jak się kopnąłem do wydziału prezydialnego (to które odpowiadał za gromadzenie wszystkich wydanych i uchylonych zarządzeń szefów), jak się okazało, że … takie rozwiązanie już było. Tylko nowy szef (ten mój), jak wszedł, to wycofał wszystko jak leci, bo to było poprzedników… Mam wrażenie, że podobne podejście jest do naszych krajowych systemów ostrzegania i powiadamiania.

Poradnik

Obiecałem poradnik. Na początek dwa zdania. Systemy ostrzegania oparte o popularne syreny nadal są rozwijane i nadal działają. Niestety, część z nich jest już sterowana przez sieć Internet (IP), co może być bolesne jak zabraknie zasilania na urządzeniach sieciowych. Ale część bezpośrednio „po radiu”. No i teraz co trzeba, aby system działał?:

  1. Odbiorcy muszą znać komunikaty. Nic trudnego – aktualna władza ma łatwość w szybkim wydawaniu aktów prawnych, wystarczy szybkie rozporządzenie MEN i MSW w sprawie obowiązkowego szkolenia ze znaków i sygnałów ostrzegawczych wykorzystywanych w systemie ostrzegania i alarmowania. Głównie w temacie długości i rodzaju sygnałów oraz rodzajów sygnałów graficznych.
  2. Zmusić do wykorzystania przez właściwych… no właśnie – kto odpowiada za przygotowanie i zapewnienie systemu wykrywania i alarmowania oraz systemu wczesnego ostrzegania, a kto za jego użycie? (to zadanie dla 3minutowych – trzeba poszukać w bibliotece uniwersyteckiej Google).

I ostatnie pytanie. Kto od lat „skręca” budżety dla OC (obrony cywilnej)? I dlaczego nie ma alternatywy?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here