Pożegnanie z ochroną fizyczną

0
169

czyli

„Gadzina jest najważniejsza”

SAM_0774Na jednym z obiektów, pracownicy ochrony (oczywiście nie wszyscy – tylko dwa orły-sokoły) „otworzyli” ochronkę dla zwierząt. Nie mam nic przeciwko psom i kotom, które są mądrzejsze od ludzi. Tym nie mniej miejsce pracy to miejsce pracy a rzeczeni pracownicy nie chcą tego zrozumieć. Szef ochrony wskazywał kilka możliwości pogodzenia obowiązków służbowych z „miłością” do zwierząt. Ochroniarze (termin użyty z premedytacją) nie zgadzają się na żadną z propozycji, bo najlepiej zajmować się zwierzętami będąc w pracy kosztem obowiązków służbowych. Jak to wygląda? Kto na to pozwala? Jakie jest lekarstwo?

Posterunek wygląda nie przymierzając jak Stajnia Augiasza (ba Stajnie Augiasza to wzór schludności). Jedzenie dla zwierząt wala się po podłodze (specjalnie rozrzucone) a przekarmione koty bawią się nim i sikają na nie. Jak zwierzątka (zarówno koty jak i psy) zgłodnieją to jedzą przesiąkniętą kocim moczem karmę. Ogólny smród gotowanego (zepsutego mięsa, bo tylko takie stare zaśmierdnięte mięso się gotuje) i moczu zwierząt nie pozwala wejść na posterunek bez abominacji. Ochroniarze gotują to stare zatęchłe mięsiwo, przekarmiają zwierzęta tą padliną (robiąc im krzywdę) w godzinach pracy zaniedbując w ten sposób obowiązki służbowe. Tłumaczą później, że „gadzina jest najważniejsza”. Żaden z ochroniarzy nie chce przyjść w dniu wolnym (ponoć miłośnicy psów i kotów) i zająć się zwierzętami tak jak się należy. Głównym powodem jest fakt, że ani właściciel obiektu ani agencja ochrony nie zapłaci im za to. W ten oto sposób firma utrzymuje dwuosobowy posterunek w celu gotowania śmierdzącego mięsa, którym truje się potem biedne koty i psy, mając w nosie realizowanie postawionych zadań pracownika ochrony – pewnie lepiej być kucharzem marnym, ale kucharzem.

Zgoda na takie zachowania jest wymuszona (nie wiem, jakimi środkami) i mimo buntu innych pracowników odmawiających przyjęcia służby na tym posterunku patologia sobie panuje już czwarty rok. Szef ochrony bezskutecznie usiłował zmienić ten posterunek i wymusić na dwóch „orłach-sokołach” prawidłowe zachowania, ale spotykał się dosłownie z „darciem pyska”, że taki pies jest lepszy od ochroniarza, bo zawsze wyczuje obcego i „(…) my nie musimy wychodzić z baraku, bo psy pilnują lepiej niż ludzie (…)”. No cóż pogratulować ja tu widzę bardzo proste lekarstwo. Psy powinny otrzymywać wynagrodzenie pracowników ochrony a ochroniarze (mówię tu o tych dwóch orłach-sokołach) powinni przychodzić do pracy za michę śmierdzącego, niedogotowanego mięcha.

Tym skromnym, krótkim wpisem żegnam się z felietonami o ochronie fizycznej. Szkoda czasu na pisanie o patologiach. Ochrona będzie się oczywiście przewijać w moich wpisach i artykułach, ale już na znacznie wyższym poziomie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułĆwiczenia Kryzysowe
Następny artykułMagia Kwitu (Dokumentu)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here