Zgaduj zgadula…

0
33

Czyli jak wykładowcy sobie poprawiają … tylko nie bardzo wiem co. Kolejne pytania, czy też dokładniej prośby,  przesyłane do mnie o pomoc przy napisaniu pracy semestralnej, czy tez sprawdzianu. Oczywiście wszystko związane z bezpieczeństwem.

W czym problem?

Otóż, jak zaczynam drążyć, okazuje się że pytający to ludzie kształcący się na pracowników pionów ochrony, komórek bezpieczeństwa i podobnych. Mają do napisania opracowania związane z bezpieczeństwem. Tematy prac ciekawe, nawet nieźle opracowane jeśli chodzi o stronę merytoryczną, ciekawe zagadnienia… tylko…

No właśnie to tylko. Tylko ci ludzie wcześniej nie mieli zajęć z tego zakresu. Tak jest w 95% przypadków.

Muszą szukać, zgadywać, kombinować, wyszukiwać literaturę. Popieram innowacyjność, inwencję poszukiwanie, ale ci ludzie idą się kształcić na kursy oraz do szkół po to, żeby pozyskać wiedze, a nie po to, żeby im zadawać durne pytania. Powinni tą wiedze przerobić z wykładowcą, a dopiero później otrzymać sprawdziany, a nie w drugą stronę.

A tu niestety ZONK….

Kiedyś nawet nie chciałem wierzyć. Gość się kształcił na pracownik ochrony, dostał zadanie z zakresu przygotowania planu ochrony… Ale z materiałów udostępnionych na stronie szkoły, okazało się, że materiał ten zakończą w następnym semestrze.  W takim razie po co już dziś praca, która powinna podsumować kolejny semestr????

Niestety, nie jestem w stanie pojąć celu wykładowców. Nie wiem po co uczący się zawodu musza opracowywać zakresu wiedzy, którą dopiero MAJĄ POZNAĆ.

Może po to, zęby taki wykładowca sobie humor poprawił, że pojedzie po młodym, że źle? Albo Mozę materiałów nie ma i dlatego usiłuje sobie zdobyć?

Cóż, nie interesuje mnie to zbytnio. Z własnego doświadczenia w kształceniu, które wchodzi już w 9 rok wiem jedno. Ci ludzie zapłacili za to żeby zdobyć wiedze w szkole lub ośrodku szkoleniowym, a nie na forach, pytając innych, czy czytając książki. Za to plącą, żeby ktoś im to wyjaśnił.

I teraz pytanie – co mnie to obchodzi?

Otóż obchodzi bardzo. Dłubanie w ten sposób nie służy rozwojowi wiedzy. Służy cofaniu się konkretnej branży. Uczący się dłubią po to, żeby łaskawie dotrzeć do poziomu wiedzy, który równie prosto może przekazać wykładowca. Więc po co? Czemu nie dać możliwości rozwoju? Czemu nie przedstawić zakresu wiedzy, podać teorii a dopiero po tym wymagać? Może coś więcej wymyślą?

No właśnie więcej… Może tyle, ze wykładowca, który po prostu będzie chciał przytulić parę złociszy po prostu tego nie zrozumie. Może to chodzi o to, że to tylko kolejna „doróbka”… Żeby nie trzeba było myśleć nad kolejnym sprawdzianem, pracą semestralną, zaliczeniem, czy ba… dyplomówką… Bo trudno.. Bo nowe spojrzenie. Bo ciekawy temat, ciekawe spojrzenie, wnioski..

Cóż…. Szkoda…