Zarządzanie ciągłością działania… warto?

0
48

Dziś zakończył się VI Kongres Facility Management. Miałem przyjemność wygłosić dwa referaty, choć wygłosić… hm… to chyba nie jest właściwe określenie. Raczej podyskutować, zachęcić i zaintrygować – tak, chyba tak. A cóż takiego pojawiło się w trakcie tych wystąpień?

W obu – CIĄGŁOŚĆ DZIAŁANIA. Rozumiana bardzo różnie. Dla fabryki – czy będziemy produkować, a nasze przerwy zmieszczą się w czasie takim, że nie “wypadniemy z rynku”. W usługach podobnie, tylko nie liczy dostarczenie materialnego produktu – a usługi. Tu nieco mniej różowo, bo często bariery wejścia dużo niższe. Nie trzeba wszak kupować całych linii produkcyjnych. A to już problem, bo i substytutów więcej i samej konkurencji też. nawet nowej.

Dla centrów handlowych… tak, przykład aż sam się nasuwa – ewakuacja w dniu 10.10.2012 Złotych Tarasów w Warszawie, czyli… brak realizacji procesu głównego (sprzedaży) wszystkich praktycznie najemców. Oczywiście podobny problem jest w biurowcach wynajmowanych – czyli prozaiczne pytanie – ile nasz najemca ma cierpliwości na to, żeby jego pracownicy nie pracowali, jego sklep nie sprzedawał, restauracja nie serwowała dań. A koszty nadal ponosi.  Cóż… cierpliwość raczej liczona jest “w czasie”, czyli – DO CZASU JAK NIE STRACI WAŻNEGO KONTRAKTU, lub strata nie będzie powyżej akceptowalnej. Która spowoduje, że jak to mówimy w branży – położy się.

To taki bardzo skrótowy podręcznik BCM – czyli business continuity management. Jak każda moda, także na to przyszła. Tylko czy aby na pewno? Czy to tylko moda? Czy my wcześniej tego nie robiliśmy? Śmiem wątpić. Moda, jak każda, narzuca coś… Ale nie wszystko. Tu pewne standardy – różnych organizacji. BSI, ISO (jedna przeszła w drugą). Tak jak swego czasu było z ryzykiem – też moda straszna, a działanie całkiem prozaiczne.

Więc skoro już tak robimy, nawet podświadomie owo BCM, zastanówmy się, czy te nasze obawy, czy nie wypadniemy z obiegu są tylko naszymi obawami. Innymi słowy, czy tylko my się tym zajmujemy.

Mam dla czytelników bardzo złą nowinę. A raczej dwie. Dwa krytyczne scenariusze, które moim zdaniem w ciągu następnych kilku lat będą się materializować. W niektórych przypadkach – masowo.

Scenariusz 1 – ubezpieczenie.

Zacznę od tego scenariusza, bo jest on ryzykiem, którym może w scenariuszu 2 wywołać kaskadę ryzyk. Czyli sam w sobie nie być bezpośrednim, ale pośrednio oddziaływać.

Otóż pewne zmiany w rynku ubezpieczeń (własnościowe) spowodowały, że skończyły się czasy “walki o klienta” a zaczęły czasy “liczenia”. Jeden z istotniejszych ubezpieczycieli stwierdził w pewnym momencie, że jak mu się zmaterializuje 30% ryzyk (czyli wpłyną wnioski na 30% portfela o wypłatę odszkodowań – w ujęciu kwotowym) to może “zwinąć interes”. Nie dociekam, czemu nagle zaczęło się liczenie, nie moja branża. Ważny jest skutek. Skutek widoczny od dobrego 1,5 roku – problem z objęciem ochroną ubezpieczeniową. Czyli w takich naszych bezpiecznikowskich kryteriach – brak możliwości transferu ryzyka.

Zapewne niektórzy się przestraszyli, inni jeszcze nie…

Ale ile z polskich inwestycji jest kredytowanych, a zabezpieczeniem kredytu jest cesja polisy? I czy przypadkiem brak wznowienia tejże polisy nie może skutkować wypowiedzeniem umowy? Zajrzyjmy do tych umów bo może być naprawdę niemiło… W sensie nasza ciągłość działania zostanie przerwana. … nie będzie “za co”.

Scenariusz 1 wariant II

Ubezpieczenie działalności operacyjnej. Celowo nie używam określeń z OWU (ogólnych warunków ubezpieczenia) bo co firma ubezpieczeniowa to nie zawsze podobne definicje. Ale ile firm ma ubezpieczone zyski, działania operacyjne etc? Wiele, naprawdę wiele.

Analogia, czyli poglądowe przedstawienie tematu. Jak ubezpieczyciel “robi nam majątkowe na pożar”, to sprawdzi, czy mamy ochronę ppoż jak trzeba – czasem tryskacze, stanowiska ładowania akumulatorów właściwie, czy IBP (instrukcja bezpieczeństwa pożarowego) funkcjonuje. No to chyba nic dziwnego, że jak ubezpiecza działalność operacyjną to zażąda planów z zakresu ciągłości działania (BCP – business continuity plan). A jak nie będzie, to analogicznie jak przy majątkowych – wybaczcie, ryzyko za duże – NIE SKŁADAM OFERTY. Albo złoży… 200% wyższą (maks. z tego roku – 1200% wzrost).

Scenariusz 2

Łańcuch dostaw (ang. supply chain). Choć już coraz częściej – sieć dostaw (supply network). Nie, tu już nie tak prosto. Warto podać kilka założeń. Firmy często liczą koszty. Tak, wiem, nic nowego. Ale te koszty, głównie magazynowania surowca, a potem produktu gotowego, często były dość dużą pozycją w strukturze kosztów. Więc wymyślono pewien model, sposób, czy strategię zarządzania dostawami, zwaną JIT – just in time, czyli dokładnie na czas. W przypadku firmy, która to wdroży u siebie, ale ma pewne bufory na magazynie jest to w miarę autonomiczne rozwiązanie. W przypadku firmy mocno opartej o dostawy zewnętrzne, ale też będącej w łańcuchu dostaw opartym głównie o JIT – problemem stają się niskie poziomy zapasów. Czyli wzrasta ryzyko zerwania tego łańcucha, jak się coś wydarzy. A jak się łańcuch zerwie, cóż… klient poszuka innego “ogniwa”.

Firmy, które pracują w oparciu o JIT, w łańcuchach dostaw bardzo mocno patrzą na swoich dostawców. I coraz częściej wykonują ich sprawdzenia, po to, aby potwierdzić, że dostawcy opakowań, IT, transportu, nawet w przypadku materializacji niektórych ryzyk, nadal będą w stanie świadczyć usługi, albo “podniosą się” na tyle szybko, że łańcuch się utrzyma. I tu jest rozwój usług audytu tzw drugiej strony, czyli audytów referencyjnych. Ale to na inny artykuł.

Podsumowanie

Czy warto BCM robić i tworzyć BCP?

Tak, oczywiście ale każdemu według potrzeb. Firmy, których kredyty są zabezpieczone polisami – tak, te warto w 100% i naprawdę dobrze.

Inne, to już zależy od struktury odbiorców – czasem jako dostawcy mamy sporą siłę, bo rynek jest skoncentrowany to wtedy”warto mniej”. Ale jak w konkurencyjnym, to obok ceny najbardziej istotnym staje się PEWNOŚĆ dostarczenia. A czasem nawet ważniejszym.

Czyli jak we wszystko w biznesie – oszacować, ocenić i… nie dać się modzie. Bezpieczeństwo to nie wybieg i ładne modelki. To tylko “zabezpieczenie tyłów”.