Zamach na Sejm…

0
50

Dużo pracy, dlatego niektóre komentarze nieco “po terminie”. Ale trudno się nie odnieść do tak ciekawego kąska, który pokazuje, że niestety, ludzie w Polsce nadal nie rozumieją ISOTY bezpieczeństwa, a dokładniej, roli w niej służb, instytucji i … swojej własnej.

Co do samej sprawy, nad błędami ochrony pastwić się nie będę bo zrobiły to media razem z ekspertami i “ekspertami”. Natomiast warto chyba spojrzeć na nieco inną, czysto techniczną wydawać by się mogło sprawę, ale tylko wydawać.

IDENTYFIKATORY

Często wręcz znienawidzone kartoniki, kawałki plastiku. Skrzętnie chowane po kieszeniach, owijane tasiemkami, żeby tylko nic nie widać było. Upychane w portfelach, damskich torebkach. Mimo, że powinny być.. w widocznym miejscu. A po co?

A po to, żeby pracownik ochrony wiedział, że ma do czynienia z pracownikiem, obsługą, gościem. I tu zaczynają się pewne schody, które jak mniemam w Sejmie to prowadzą niemalże do nieba. Otóż przecież Poseł, Senator – są bardzo rozpoznawalni. Jak to – służba ochrony ich nie zna?

Nawet jak zna, nie ma to znaczenia. Bo dziś ktoś posiada uprawnienie do wejścia i przebywania a jutro już nie. Przykład? “Manewr wrocławski”. Podstawą według doniesień prasowych było to, że … wydająca gotówkę znała konwojentów. Przykładów można mnożyć, ale nie o to chodzi w całym felietonie. Chodzi o coś zdecydowanie głębszego.

Składowe systemu bezpieczeństwa – ludzie

Ludzie, osoby, zasoby osobowe, zasoby ludzkie – różnie nazywane w różnych standardach. Ale ogólny podział rozdziela na dwie części:

  1. tych co są chronieni
  2. tych co chronią

Nasze przeświadczenie bywa często takie, że skoro mamy policję, straż, ochroniarzy, to już sami nie musimy pamiętać o bezpieczeństwie – wszak są służby. I jak widać na przykładzie Sejmu, jak coś się stanie (nawet jeśli to tylko prowokacja), to i tak obrywa się służbom. Tak samo przy większych zdarzeniach. Jakaś bójka, pobicie, czasem zabójstwo, rozbój – i pytania, a gdzie była policja?

Tam, gdzie jej powiedziano że ma być. Z analiz, statystyk, sytuacji w mieście. NIestety, zapominamy, że służb jest nieco mało, żeby być na każdym skrzyżowaniu. A to rolą człowieka – tego chronionego jest POINFORMOWAĆ o zdarzeniu.

Podobnie z ochroną – jest z reguły w miejscach, które nazywane bywają punktami kontroli bezpieczeństwa, a pozostałe zakresy robią w formie patrolu. Uzupełniają system kontroli dostępu, który określa, kto i gdzie może przebywać. Który oparty jest o punkty styczne danego obiektu, z otoczeniem zewnętrznym. Czyli weryfikacja jest na wejściu, a patrole po terenie obiektu mają za zadanie wyłapać wszystkie nieuprawnione do przebywania osoby (mają nieco więcej zadań, ale zostańmy w obszarze weryfikacji uprawnień). Tylko jak to zrobić, jak na każdym obiekcie znajdują się “święte krowy” których system nie dotyczy? Które nie będą nosiły identyfikatora, bo… nie pasuje do żakietu, gniecie koszulę przy krawacie, niszczy marynarkę… (i wiele innych, naprawdę kuriozalnych wyjaśnień). I jak ten gość od bezpieczeństwa ma w tym momencie rozróżnić, czy osoba przebywająca na obiekcie jest uprawniona czy nie?

“Ze świata”

czyli jak to potrafi dobrze funkcjonować i … jak czasem jeszcze bardziej kuriozalnie bywa. Cudzysłów – bo nie tylko na świecie, w Polsce jest wiele fajnych obiektów, które są bardzo dobrze zarządzane na poziomie kontroli dostępu i nikt nie ma żadnego problemu z posiadaniem karty ID w widocznym miejscu.

Kolorki…

W niektórych obiektach, w których występują dość ciekawe zagrożenia (różne – od techniki i od ludzi), stosowane są kolorki. Kolorki posadzki na hali, wskazują jaki kolorek odzieży może przebywać w strefie. Chodzi głównie o bezpieczeństwo maszyn, utrzymanie czystości na produkcji i… zagrożenie wybuchem. Określona odzież jest antystatyczna, więc ryzyko wybuchu jest minimalizowane.

Reakcja ochrony – naprawdę prosta. Wystarczy wyłapać tych, co kolorki mają niedopasowane. 

Przy takim rozwiązaniu bywa jednak nieco problemów. Nasi bracia zza oceanu nie dopuszczają “aż takie znakowania” pracowników, bo kojarzy im się to z obozami koncentracyjnymi. Cóż, każdemu wolno, warto w iny sposób poszukać.

Kolorki – cz. 2

Już coraz bardziej powszechny standard. Kolory i wzory kart ID pracowników różnią się od kart gości, obsługi, serwisu etc.

Kolorki cz. 3 – opcja zaawansowana

Kodowane karty ID dla wszystkich, z czytnikami … zabudowanymi w ścianie. Nie są widoczne ale wysyłają sygnał, że osoba, która posiada daną kartę nie ma uprawnienia. I karta nieco zmienia swój kolor. Można jeszcze sygnał wysłać do służby ochrony.

Podsumowanie

Sposobów oznaczenia jest mnóstwo, ale i tak żaden z nich nie będzie działał, jak osoby chronione nie zrozumieją, że do budowania systemu bezpieczeństwa jest niezbędne ich współdziałanie. I to zarówno pasywne – czyli tylko noszenie ID, ale i aktywne – jak po korytarzu będzie chodził ten, co nie ma żadnej karty ID. Nikt nie każe się rzucać na gościa, wystarczy w odpowiedni sposób poinformować ochronę.

Kultura bezpieczeństwa

Identyfikatory to najczęściej przedstawiany przykład braku kultury lub bardzo niskiej kultury bezpieczeństwa użytkowników obiektów. Sama kultura przedstawiana jest na modelu Scheina, zwanym góra lodową. I z reguły w przypadku ID  chowanych po kieszeniach mówi nam o tym, że normy i zasady spisane (czyli pośredni poziom w kulturze) są tyle warte co papier, na którym zostały wydrukowane. Nie wynikają z przekonań. A co najważniejsze – informują o naprawdę wielu problemach systemowych i ogólnie braku bezpieczeństwa. Taki wniosek bo dziesiątkach audytów, w których dyskusje o noszeniu ID były bardziej lub mniej mądre. Ale pozwalały wysnuć kilka wniosków:

Wniosek 1 – ludzie chcą się tylko czuć bezpieczni. A nie być. Ważniejsze jest wygodnictwo, czyli ID w kieszeni i torebce, nie chce się szukać, nie chce się wyjmować.

Wniosek 2 – ludzie nie rozumieją swojego wkładu w bezpieczeństwo i tego, że jest to system bardzo mocno interaktywny.

Wniosek 3 – największym zagrożeniem w takich organizacjach są sami ludzie. Skoro łamią tak banalny obowiązek, to co z innymi?

Wniosków po wielu audytach, wdrożeniach, szkoleniach jest naprawdę dużo. Powyższe wystarczą.

Kto zawinił?

Jak to w Polsce – winny być musi. Tylko tu winny jest SYSTEM. Ktoś dopuścił do rozluźnienia, do nieprzestrzegania zasad. I niestety, doświadczenie mówi mi, ze to nie szef ochrony (straży), a ktoś wyżej. Bo przyszła skarga, że się czepia, że wymyśla a tu pan poseł się przecież spieszy, pan dziennikarz MUSI wejść jak najszybciej… Cóż, niech wchodzą na dzień dobry, na szybko i bez kontroli. Tylko potem bez żalu, że razem z nimi wchodzi ktoś jeszcze.