Za co płacimy w bezpieczeństwie?

0
34

Czyli od czego są funkcjonariusze.

Dowiedziałem się właśnie z mediów publicznych, że strażacy nie chcą sprzątać… Po wypadkach, zdarzeniach etc. Normalnie dramat. Jak to nie chcą???

A całkiem poważnie – nadal po kilkunastu latach w bezpieczeństwie zastanawia mnie kto od czego jest i jak to jest możliwe w tzw cywilizowanym kraju. Ja to naprawdę rozumiem, że służby są, zawsze, wszędzie i do działania. Ale mimo wszystko takie stare myślenie nadal w nas pokutuje – jak mają siedzieć, to niech coś zrobią…

I takie widoczki. Patrol – dwuosobowy jedzie z radiowozem na przegląd. No cóż… Tak ze 2 godziny jazdy, 1 godzina przeglądu i mamy 3. Zaraz… wcale nie 3, mamy 6 rbh (roboczogodzin), bo funkcjonariuszy jest DWÓCH. Ale w statystyce pięknie – dział logistyczny MAŁO LICZEBNY. Widziałem takie zestawienia chyba w większości dużych jednostek. I za każdym razem nie można było przerwać zaklętego koła, bo… okaże się, że jednostka jest mniej efektywna, mniej skuteczna. A oponenci, którym wcale nie zależy na tym, żeby jednostka dobrze działała, wytkną – WZROST. Szkoda, że nie dostrzegą że nie jest to wzrost zatrudnienia w logistyce, a uwolnienie z działań logistycznych, które nazywam ukrytymi – patroli i funkcjonariuszy.

Podobnie niestety jest też w straży pożarnej. Ci, co za budżety odpowiadają będą mieli w pierwszym momencie – wzrost kosztów obsługi wypadków. Bo przestaną je obsługiwać strażacy – czyli wysoko wykwalifikowani, dobrze wyszkoleni i wyposażeni pracownicy, a zaczną realizować firmy z przetargów. Tylko może warto przedstawić to dokładnie jak teraz wygląda? Że po wypadkach i zdarzeniach sprząta najdroższa i najlepiej wyposażona ekipa w tej części świata?

Dla zobrazowania – Warszawa (bo tu już za moich czasów w bezpieczeństwie publicznym była firma do obsługi dróg po zdarzeniach drogowych i nie tylko).

Do miejsca wypadku dysponowany jest zespół (nazwijmy go zespołem nr 1):

Dwóch gości, w fordzie transit, wyposażonych w szczotki i pochłaniacze na różne substancje. Firma wybrana na drodze przetargu, więc tylko faktura miesięczna i 24 h są do dyspozycji.

W zamian w innych zdarzeniach i miastach:

Zastęp PSP, 4 osobowy, wyposażony w urządzenia hydrauliczne, mechaniczne, pneumatyczne, doskonale wyszkoleni w ratowaniu, niesieniu pomocy, w aucie którego samo wyposażenie, a dokładniej cześć kosztuje tyle co ford transit zespołu nr 1.

Ale nic to. Siedzą w remizie i się nudzą, więc ogarną po wypadku.

Tylko ktoś, kto tak rozumuje, chyba nie powinien kierować i zarządzać tego typu jednostkami, nawet jeśli jest to zarządzanie pośrednie. Bo istotą działania interwencyjnego jest maksymalna dostępność w działaniach ratowniczych. A nie maksymalne wykorzystanie posiadanych sił i środków. Sprzątaczka strażaka nie zastąpi…

Na koniec. Nie wiem, gdzie uczą się zarządzania specjaliści od zarządzania, co doradzają, strategie budują. Ale chyba uczyliśmy się innego zarządzania, bo tam gdzie ja studiowałem to założenie było takie:

  • Dowiedz się co jest celem i istotą instytucji? (Tu ratowanie zdrowia i życia)
  • Dowiedz się jakie są parametry świadczonych usług, zwane KPI (key performance index) – czyli takie wskaźniki, które decydują że robota jest robiona dobrze (tu głównie dostępność – która przekłada się również na czas dojazdu i skuteczność)
  • Pilnuj kluczowych wskaźników.

Można jeszcze poszukać modelu Atkinsona firmy doskonale elastycznej – pasuje jak ulał. Można jeszcze innych teorii, technik i metod. Ale wszystkie one wskazują na to co jest tzw. core – czyli główną działalnością.