Twoja twierdza … Twoim więzieniem …

0
49

Czyli pożar w Jastrzębiu – uzupełnienie

Dziś, wracając z pewnych ciekawych rozmów w temacie ochrony fizycznej i tego co można za jej pomocą osiągnąć otrzymałem telefon z zapytaniem czy zechciałbym skomentować kwestię bezpieczeństwa pożarowego w kontekście dzisiejszego pożaru w Jastrzębiu. Pomyślałem – dlaczego nie? Przypadek bardzo ciekawy…

Mała dygresja – jako bezpiecznicy mamy pewne skrzywienie. Podobnie nieco do lekarzy. Oni nie widza pacjentów, tylko ciekawe przypadki. U nas podobnie. Dostrzegam wymiar i rozmiar tragedii, będąc byłym strażakiem ochotnikiem i ratownikiem w pogotowiu ratunkowym, ale moja praca na dziś polega na zbieraniu nauki z takich zdarzeń. Dlatego ocena będzie nieco bardziej syntetyczna i nieco mniej emocjonalna.

Tytuł jest również znaczący. Wypowiedź ukazała się 10.05.2013 w Panoramie w TVP 2. Ale… była mocno okrojona. Dlatego uznałem, że należy uzupełnić.

Zagadnienie 1:

Błędy i typowe problemy związane z ewakuacją

Nie dywagowałem zbyt szeroko na temat prewencji pożarowej, pamiętaniu o żelazkach i innych sprawach. Oczywiście – zaznaczyłem, że sprawdzenie wyłączenia urządzeń które nie muszą być podłączone do prądu jest podstawą. Niemniej problemem jaki dostrzegam w niniejszym przypadku jest kwestia organizacji ewakuacji. Wielkie słowa prawda? Znamy z firm, gdzie inspektor ochrony ppoż molestuje nas tym i ćwiczy i ćwiczy…

A spójrzcie teraz – co stoi na drodze waszej ewakuacji? Czyli po prostu wyjścia – jak najszybszego z domu? Meble? Kurtki wiszą? Stołek, szafka na buty… Zawiążcie sobie oczy i spróbujcie dojść do drzwi i wyjść…

A teraz usuńcie wszystko co nie jest naprawdę niezbędne – i zróbcie test jeszcze raz.

Druga kwestia – czy w domu jednorodzinnym naprawdę trzeba uciekać przez drzwi wejściowe? (to już nie w kontekście Jastrzębia). Drzwi na taras mają bardziej proste mechanizmy otwierania, potem tylko roleta do podniesienia, ale nawet jak ma zaczepy przeciwwłamaniowe, to wystarczy kawałek w górę i reszta ręką. I jesteśmy na zewnątrz. Najważniejsze z tego zagadnienia – świadomość. Ona musi towarzyszyć każdemu naszemu działaniu. I powinniśmy wybierać kompromis – dokładnie tak jak robimy na obiektach przemysłowych, biurowych, czy użyteczności publicznej.

A samo zagadnienie odnosi się do planowania w zakresie bezpieczeństwa. Wiele osób pamięta o etapie prewencji – czyli zapobiegania, dodając informowanie (systemy alarmowe). Ale bezpieczeństwo to też reakcja na materializację, czyli postępowanie w sytuacji kryzysu. Czyli to co w tym zagadnieniu opisane. W zarządzaniu – takim dużym, mamy jeszcze fazę odbudowy. O tym też rzadko myślimy, ale mimo wszystko częściej. Wszak mamy polisy ubezpieczeniowe. I jakoś tam sobie myślimy, że jakby cos sie stało, to jest rodzina gdzie da się przenocować parę (naście) nocy.

Zagadnienie 2:

Błędy w organizacji ochrony – brak integracji działań

Znowu piękne słowa prawda? I teoretycznie – bez sensu do domu. Ale czy aby na pewno? Według mnie błąd jaki został popełniony to przyjęcie jednego z zakresów bezpieczeństwa jako kluczowego i wiodącego (a nawet więcej). Otóż istotniejsze stało się chronienie dóbr materialnych (być może też osób) przed przestępstwami i wykroczeniami przeciw mieniu i osobom, czyli definicyjnie ochrona fizyczna osób i mienia. Po polsku – ważniejsze żeby nam nikt nie naruszył dorobku życia.

Forma – technika, żaluzje (rolety) przeciwwłamaniowe. Ale pełny zintegrowany system bezpieczeństwa zawiera kompromis o którym było w zagadnieniu 1. Czy naprawdę fizyczna powinna być ponad możliwością ewakuacji? Jeśli tak – to jednak same sposoby powinny być jakoś tam przemyślane.

Zagadnienie 3:

Klasyka w szacowaniu ryzyka – błąd zaniechania…

Wiele systemów “dużych” czyli fabryk, zakładów przemysłowych, obiektów użyteczności publicznej ma już systemowe podejście do szacowania i oceny ryzyka. Wszystko jest jak potrzeba, sprawdzone zagrożenia, podatności, prawdopodobieństwo. Ale na palcach jednej ręki policzę te, które mają oszacowane ryzyko z zabezpieczenia. Czyli ryzyko, jakie generuje to co powinno nas chronić.

W tym przypadku – rolety (żaluzje). Chronią w obszarze ryzyka utraty zasobów rzeczowych. Czyli po prostu kradzieży, czy też napadu (w ograniczonym stopniu). Ale samo w sobie wygenerowało (owo zabezpieczenie) ryzyko w postaci utrudnienia ewakuacji. Czyli po ludzku – postawiło zaporę, jak widać nie do przejścia. I to w zakresie wewnętrznym (brak możliwości ucieczki) jak i zewnętrznym (brak możliwości dostarczenia pomocy). Ryzyko, którego we wstępnym szacowaniu nie było. A jak widać – po wdrożeniu zabezpieczenia – pojawiło się.