Profesjonalizm (?) służb i instytucji

0
52

Jadąc sobie wczoraj z Konina do Wrocławia słucham radia. Jako, że jestem ‘kryzysowcem” a pogoda średnia, szukam radia lokalnego, bo tam zawsze można coś usłyszeć. I usłyszałem… Nie, wcale nie związane z powodziami, podtopieniami, czy upałami. Nic też o wichurach, gradobiciu czy innych “naturalnych”. Tym razem błysnął człowiek. Dość wysoko postawiony, z bardzo zacnej instytucji jaką jest najwyższa Izba Kontroli, w skrócie NIK.  Nabieram do tej instytucji coraz większego szacunku, bo … pracują tam wróżki, pewnie jasnowidz też się trafia.

A czemu tak sarkastycznie i złośliwie?

Otóż wypowiedź była dość precyzyjna – NIK wejdzie na kontrolę budowy Stadionu Śląskiego. Wejdzie, bo, uwaga tu cytat:

“trwa za długo i za dużo kosztuje”.

O pradawni bogowie – cóż to za wydział tam pracuje? Ja chcę takich jasnowidzów do zespołu szacowania i oceny ryzyka. Skoro nie widząc kwitów, nie wiedząc co się dzieje w ramach samej budowy oni JUŻ WIEDZĄ, ŻE ZA DŁUGO I ZA DROGO???? I będą szukać WINNYCH!!!

Cóż, ja rozumiem, że mogą być podejrzenia, że coś nieco długo (nienaturalnie, lub inne słowo). Jak również może być stwierdzenie, że być może za drogo, ale skąd przedstawiciel NIK, który DOPIERO ROZPOCZNIE KONTROLĘ, ma wiedzę ILE kosztowała już budowa? I to wie na tyle, że już wie że za drogo?

Ostatnio zastanawiałem się, jak to jest że gubimy autorytety. Młodzież się gubi – bo nie ma tych rzeczywistych. Wielu “kryształowych” z przekonania, jak się dorwie do władzy, zaczyna stosować wcześniej krytykowane metody działania. Patrzymy na służby – jak na ten przypadek wyżej opisany, to my, nawet ci którzy byli urzędnikami państwowymi czy samorządowymi, zastanawiamy się – najbardziej zaufana służba (patrz podległość – żaden minister, więc powinna być całkiem niezależna), a już ma tezy do raportu. Nawet nie zaczynając kontroli, już wiedzą, że za drogo, za długo i jak sami informują – muszą znaleźć winnego.

Mnie osobiście coś takiego bardzo irytuje. Wielokrotnie udowadniam, walczę i przekonuję, że wszystkie działania kontrolne, czy szerzej – audyty nie służą udowodnieniu tezy czy szukaniu winnych. One mają za zadanie sprawdzić, czy coś się mieści w ramach ustanowionego prawa (powszechnego, czy regulacji wewnętrznych), znaleźć potencjał doskonalenia. Pokazać, że tam, gdzie coś nie tak, można poprawić.

Ale – tu uwaga, bo o tym wielu nie wie, nie chce wiedzieć, albo zapomina.

AUDYT, KONTROLA, KAŻDE DZIAŁANIE UCZY AUDYTORÓW I KONTROLERÓW.

Czasem wchodząc na działania tego typu zostajemy zaskoczeni zupełnie nowym, niestandardowym i nieszablonowym podejściem – które – UWAGA – daje doskonałe efekty. I to jest piękne w naszej robocie – odkrywamy czasem na nowo, ze cos można inaczej. Ale to jest fakt, firmy mają swoje know-how, swoje koncepcje, kulturę. Są różne tak jak różni są ludzie je tworzący. I dlatego podejście w którym już przed działaniem kontrolnym powstaje teza, jest fatalnym, bo zamyka patrzenie, słuchanie i myślenie. I ja na to się nie godzę.

Dla wszystkich, którzy śledzą bloga, mnie, Instytut mając za pewnego rodzaju przewodnika po audycie – to co wyżej, to wystąpienie proszę zapiszcie sobie jako ZŁĄ PRAKTYKĘ. Tak się nie robi. tak samo jak nie zakłada się tezy, że wszystko jest dobrze – ale to już pisałem: Audyt na zamówienie