Praktycznie … BCG

0
34

Jako, że po artykule o zupkach sporo maili spłynęło, komentarzy i wiadomości prywatnych na różnych portalach, warto się nieco odnieść.

Otóż, jak pisałem pod koniec artykułu – NIE, NIE JESTEM PEWIEN, ŻE TO JEST ATAK. Jestem pewien, że jest to incydent. A jako taki bywa zamierzony lub nie zamierzony. Niezależnie od wszystkiego, jako, że nie wiemy o co biega, warto coś zrobić. I tego dotyczyła zdecydowana większość pytania – CO ZROBIĆ? (Proszę nie mylić z innym sławnym pytaniem).

Otóż pierwsza rzecz, jaką warto zrobić w celu potwierdzenia kierunku działania jest “wyłapanie” informacji medialnych w tonie podobnym. Pisałem już o “inspiracjach”, nieco rozwinę. To nie jest tak, że autor treści, artykułu, magazynu, programu musi być “inspirowany bezpośrednio”. Wiele działań jest rozpoczynanych nieco wcześniej, pojawiają się pewne zajawki, “przecieki”. Potem pewne badania i “badania”. I nagle okazuje się, że dany temat staje się mocno poczytny. A inspiracją jest już… poczytność artykułu, nagrodą zaś tzw. “jedynka”, czyli główny artykuł na głównej stronie. Czyli dobra robota dziennikarska, dobrze napisany artykuł, z kilkoma źródłami, a skutek dla firm… cóż, tak wygląda świat.

Dygresja…

Swego czasu był sobie pewien temat, dość widocznie “inspirowany”. Rzecz miała się przed wyborami samorządowymi. Trudno jest uwierzyć, w to, że artykuły na temat jednego z kandydatów tak po prostu pokazują się .. na jedynkach. Ujęcie z jednej strony, z drugiej, otoczenie kandydata, znowu co zrobił źle lub nie zrobił wcale. Rzecz jasna – większość w złym świetle. I w naszym kraju niestety, jest to norma. Dobra wieść nie roznosi się tak jak zła, dlatego wiele firm, osób, organizacji przyjmuje jako główną strategię oczernianie konkurencji. Oczywiście – nie jawnie, najczęściej po cichu. Ale skądś firmy od czarnego PR musiały zaczerpnąć inicjatywę i jest to rozrastający się rynek.

A jest to związane z pewnym mechanizmem – wczoraj pisałem o tym, że w artykule musi być “mięsko”. Nie jest to mój pomysł – mówił o tym ostatnio nawet krytykowany dziennikarz, używając określenia, że niektóre relacje, filmy, reportaże wprost muszą zacząć się “od trupa”. Sami jesteśmy sobie jako społeczeństwo winni, bo dobrą wiadomość przekazujemy według badań socjologów od 2 do 4 razy rzadziej niż złą. A więc jeśli z marketingu ma być zwrot jak ze zwykłej inwestycji (ROI) – trudno się dziwić, że walka z wprowadzeniem nowej marki, nowego produktu,  zaczyna się od ataku na te istniejące. Skoro informacja zostanie przekazana średnio statystycznie 6-8 razy, zamiast pozytywu – 1-3 razy – to widać, czemu jest to takie popularne. A jak już się “pole wypali” to wtedy nastaje nowość… Na ugorze wszystko dobrze rośnie.

Oczywiście nie wszyscy, oczywiście nie każda marka i oczywiście… no właśnie nie generalizujmy. Ale piszę o tym, bo zajmuję się bezpieczeństwem, więc niejako z drugiej strony stoję, więc mechanizmy muszę znać. A co do spraw i przekazów  pozytywnych – zawodowo to się nie zajmuję. Od tego są marketingowcy i specjaliści od promocji.  Ja szukam złych.

Do brzegu…

Wróćmy do tematu. A więc do mechanizmu plotki i zasady – bzdura powtórzona tysiąc razy, nabiera cech prawdy. A więc mamy pierwszy mechanizm ochronny o którym pisałem na wstępie, nie reagujący tylko informujący – bo tak działa każdy system bezpieczeństwa (moduł wykrycia zagrożenia i moduł reakcji). Skoro żeby podważyć zaufanie do konkretnego produktu potrzeba nam przysłowiowego tysiąca, to gdzieś on musi się materializować.

Tylko jak “wyłapać”? . Kontekstowo, na słowa kluczowe, czy… siedząc przed TV. I wcale nie musimy tego robić sami, wszak walczymy o dobro firmy, więc może warto zrobić szkolenie w zakresie uświadomienia pracownikom, tak, aby nam zgłaszali swoje sugestie i spostrzeżenia? Wszak każdy z nich słucha radia, ogląda tv, przegląda różne strony w Internecie, czyta różną prasę. A jak temat poważny i kopie w naszą główną “dojną krowę” (z macierzy BCG) to może warto monitoring mediów zamówić? Żeby nie okazało się potem, że sobie oszczędziliśmy kilka tysięcy a straciliśmy kilka… milionów.