Podsumowanie 2014 i 2013 i …….

0
39

SAM_0774Nie będzie to podsumowanie roku, chociaż może lepiej jakbym ograniczył się tylko do ostatnich dwunastu miesięcy. Tak się jednak składa, że miesiąc temu minęło dokładnie piętnaście lat jak związałem się z branżą ochrony osób i mienia. Czytając wspomnienia innych ludzi zawsze znajduję frazę o latach chudych i latach tłustych – niestety w ochronie ciągle są lata chude, chudsze i szkielety. Jednak żeby nie było tak upiornie dodam, że w każdej nawet najcięższej sytuacji ratował nas zawsze śmiech tak i tym razem podsumowanie będzie pisane raczej z przymrużeniem oka niż na modłę śmiertelnie i nudnie poważnych statystyk.

Zaczynając pracę w ochronie (14 listopada 1999 roku) byłem przekonany, że będę ochroniarzem przez jakieś sześć do ośmiu miesięcy. Los jednak zgotował mi psikusa i po dzień dzisiejszy jestem związany z tą branżą. Początki były ciężkie szkolenia już wtedy przypominały kabaret a pracownicy ochrony albo odwalali „swoje” byle jak albo sami się dokształcali. Ci pierwsi zawsze mieli czas na imprezy i zabawy a ci drudzy poświęcali wolny czas na naukę. Ci pierwsi byli bohaterami i ulubieńcami publiczności (do czasu pierwszych pozwów do sądu – potem byli pokrzywdzeni przez otaczający ich świat) a ci drudzy byli frajerami i nudziarzami, (ale bynajmniej po salach sądowych nie musieli balować).

Patrząc na tamte lata muszę powiedzieć, że to był dobry czas dla samouków mimo braku publikacji branżowych, ograniczonego dostępu do internetu itp. Nie było forów branżowych gdzie każdy jest fachmanem od wszystkiego i wszystko wie najlepiej, i każdy, kto mówi inaczej jest kmiotem bez licencji (dziś wpisu). Nikt nowym pracownikom nie opowiadał na takich forach jak to jest bardzo źle i że za wszystko odpowiada właściciel agencji ochrony – stary ubek, zomowiec czy trep. To były czasy, kiedy pracownik ochrony sam musiał zdobyć materiały (albo szedł na kurs do licencji albo kopiował materiały od kolegi, który chodził na taki kurs), sam musiał przeczytać a jak czegoś nie wiedział to dopytać.

Dziś robimy szkolenia w formie wykładów, bo na dyskusję nie ma, co liczyć (każdy na szkolenie przychodzi prawie pod groźbą pręgieża) a materiały po szkoleniu walają się po posterunkach. Do czego służą? Najczęściej robią za szufelkę na śmieci albo podkładkę pod gorący garnek z ziemniakami czy patelnię z odgrzanym schabowym. Robimy też szkolenia w formie ćwiczeń, na które pracownicy uczęszczają tak samo chętnie jak na teorię. Nie jest to bynajmniej winą szkoleniowców, ale dziś każdy chce szkolenia płatnego, – czyli takiego za udział, w którym dostanie pieniądze, bo mu się należą za to, że chce się nauczyć dobrze pracować. Ogólnie w temacie szkoleń – po uzyskaniu licencji (dziś wpisu) większość uważa, że wszystko wie i nie musi się uczyć.

Przez te lata obserwowałem jak rozwija się rynek, jak o ochronie i bezpieczeństwie myślą Klienci, którzy stają się autorytetem dla agencji ochrony w sprawach organizacji ochrony (dziś to już niezaprzeczalny fakt). Do dwa tysiące piątego roku Klienci prosili szefów ochrony o szkolenia dla swoich pracowników z zakresu, co robić w sytuacjach szczególnych, jak się zachować i czego nie robić. Dziś agencje ochrony proszą Klienta żeby ten zechciał przeprowadzić szkolenie dla menadżerów ds. ochrony fizycznej a potem dla pracowników ochrony. Przez te lata przyglądałem się również jak branża upada i odbija się raz po raz od dna, co przekłada się, na jakość umów, jakość pracowników, jakość świadczonej usługi itd. Przyglądałem się również jak różni forumowi fachmani szukali winnych całej tej beznadziejnej sytuacji w zarządach firm i tych niedobrych Klientach, którzy kiepsko płacą firmie. I znów „wszyscy są źli tylko nie ja” nic nie szkodzi, że mam gdzieś szkolenia, że nie będę robił nic oprócz podnoszenia i opuszczania szlabanów i za to mam dostać 30 złotych na godzinę. Nic nie szkodzi, że moja antagonistyczna postawa i brak chęci do solidnej pracy negatywnie wpływają na moje wynagrodzenie – to wina agencji ochrony i Klienta. Tak właśnie przedstawiają sprawę forumowi fachmani. Zraziłem się do wszelkich forów branżowych przez to, że tacy krzykacze są tam poważani i uznaje się ich za liderów. Tych, co piszą sensownie i merytorycznie najczęściej się wycina i wmawia się im brak etyki.

Sześć a może siedem lat temu pierwszy raz „spotkałem się” z człowiekiem, który ma poukładane we łbie i jak to bywa przy którejś dyskusji (na forum – zdaje się, że tematyka zarządzania) poleciały zdechłe szczury, koty i całkiem nieżywe siekiery (z racji tego, że to rzecz martwa z natury). Trzy lata później znów się „spotkaliśmy” na innym forum. Już byliśmy mądrzejsi. Sam widziałem, co się dzieje, sam zacząłem szukać możliwości zdobycia dodatkowych kwalifikacji i nowych doświadczeń. Zaczęła się współpraca, która trwa do dziś (nawet na forum mimo ogromniastej niechęci do forów). To jednak nie oznacza, że problemy zaczęły się nagle same rozwiązywać – tak dobrze nie ma. Nadal szukamy (a to już dużo skoro nie muszę robić tego sam) przyczyn złych kontraktów, kiepsko opłacanych pracowników ochrony i bezmyślnie snujących się po hipermarketach ochroniarzy. Tak – z premedytacją użyłem słowa ochroniarz – pracownik ochrony nie jest bezmyślny. Nadal edukujemy, (jeśli ktoś chce się wyedukować), po co pracownikom ochrony szkolenia, po co plan ochrony na każdym obiekcie (a nie tylko na tych obowiązkowej ochrony), po co menadżerowi ds. ochrony fizycznej podstawy (bynajmniej) zarządzania itd.

Kiedyś usłyszałem, że jak każdy się będzie uczył i wszyscy zostaną menadżerami to, kto zostanie pracownikiem ochrony? Nie każdy zostanie menadżerem a dobrze wyszkolony pracownik ochrony może zarabiać lepiej. Wolałbym być dobrze wynagradzany za wiedzę i umiejętności, które są przydatne na obiekcie, jako pracownik ochrony niż być marniutko opłacanym menadżerem z pięćdziesięcioma obiektami na karku.

Na koniec podsumowanie – pracuję w branży piętnaście lat. Zajmuję się również bezpieczeństwem, audytami i innymi (dla niektórych) dziwnymi rzeczami. Ciągle się uczę a jak się czegoś nauczę to się okazuje, że muszę się jeszcze więcej nauczyć, więc znów się uczę. Nie wiem czy tak powinien wyglądać profesjonalizm? Mimo tych wszystkich chudych jak szkielety lat w branży nadal uważam, że możemy doczekać się lat tłustych, – czego Wszystkim Branżowcom Życzę.

PS

Jak się doczekamy lat tłustych to nie napiszę już podsumowania, bo będzie podobne do innych a ja wolę jednak być indywidualny.

Krzysztof Różycki

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJakość bezpieczeństwa
Następny artykułSzkolenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here