Podstawa do braku podstaw

0
55

Takie dość dziwne określenie narodziło się około 2003 roku. W tym czasie zostałem “ściągnięty” do pracy w jednej instytucji umundurowanej, która miała (i ma) dość szerokie uprawnienia. W 2005 roku napisałem strategię działania i rozwoju dla tejże instytucji. Ale jak to bywa – zanim strategia, trzeba zebrać nieco danych.

Więc zacząłem zbierać. I… uderzyło mnie to, że postawa większości ludzi, z którymi się spotykałem to była właśnie ta z tytułu – podstawa do braku podstaw.

W wielkim skrócie – przy podjęciu interwencji (a jeździłem w patrolach obserwując pracę), funkcjonariusz zaczynał taką jakby analizę negatywną. Czyli szukał odpowiedzi na pytanie – DLACZEGO NIE MOGĘ PODJĄĆ TEJ INTERWENCJI?

Dla mnie nieco szok, bo z nieco innej szkoły się wywodzę. Dla mnie ważne jest znalezienie podstawy do interwencji i podjęcie jej. Czyli dokładnie odwrotnie. Dlaczego zaznaczam, że to moje podejście i nieco inna szkoła? Cóż…

Czasy obecne

Minęło już ponad 11 lat od tamtego czasu, w których to latach, pracując w wielu miejscach w Polsce widziałem identyczną postawę. Ale aktualność “podstawy do braku podstaw” uderzyła mnie podwójnie w ostatnim tygodniu, za sprawą dwóch rozmów:

Rozmowa 1 – dyrektor fabryki. Dyskusja o ochronie fizycznej i po moim stwierdzeniu, że jest taka “choroba w branży” – stwierdził, że dokładnie tak jest.

Rozmowa 2 – security manager jednej z bardziej znanych polskich firm. Dyskusja również (niestety) o ochronie fizycznej – i… dokładnie taka sama reakcja.

Skąd takie podejście?

Oczywiście jak przystało na analityka z charakteru, zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak jest. I doszedłem do wniosku, że jest to problem słabego przygotowania, wyszkolenia – słowem mizernych podstaw. To powoduje, że wiele osób, od których oczekuje się pewnej interwencji czy działania – nie wiedząc, czy mogą, po prostu szukają swoistego RWD (ochronki w dokumentach) na swoje niedziałanie. I w pewnym momencie dochodzą do takiej biegłości, że z pamięci wymienią w Warszawie miejsca, gdzie jest “brak podstaw do interwencji”. Niestety, jak się wskazało, że interwencja może mieć inną podstawę prawną – okazuje się, że człowiek jest zagubiony.

Podobnie zagubieni są pracownicy ochrony, którzy w pierwszej dyskusji o nadzorowaniu przepisów wewnętrznych w zakresie bezpieczeństwa pożarowego czy BHP – z pracami niebezpiecznymi na czele, twierdzą, że to nie ich robota. A po wskazaniu treści art. 163 oraz 164 Kodeksu Karnego – ogarnia ich konsternacja. Że może jednak…