Po co i jak liczyć bezpieczeństwo?

0
39

W czasie wielu spotkań z osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo, zadawano mi to pytanie. Cóż, czas troszkę rozjaśnić. Mógłbym bardzo uprościć, mówiąc np. po co liczyć koszty transportu, logistyki, jakości? Jeśli liczymy takie, to i te z bezpieczeństwem, choćby przez analogię powinniśmy.

Ale to trochę zbytnie uproszczenie, więc postaram się wprowadzić w moje poglądy.

Bezpieczeństwo firm, jako zespół działań, użytych zasobów zmierzających, w wyniku których tworzy się bezpieczne otoczenie. Bezpieczne w sensie ograniczenia wpływu czynników negatywnych zarówno w samej firmie, jak i wokół niej.

I od razu rodzą się pytania:

  • Kiedy to środowisko będzie bezpieczne?
  • Kiedy firma wewnątrz będzie bezpieczna?

Może kiedy będzie takie poczucie? Owszem. Ale to tez można mierzyć, poprzez zestaw ankiet stworzonych przy udziale psychologów. Ale to tylko aspekt „miękki”. A co z aspektem twardym? Czyli rzeczywistym zagrożeniem dla aktywów, czy obiektów? Zagrożenia są bardzo realne.

Prawdopodobieństwo też można obliczyć. Oczywiście nadal są to wszystko szacunki, ale na pewno po przeprowadzeniu ścieżki będzie to szacowanie dużo bardziej zbliżone do rzeczywistości, niż szacowanie „z głowy”, czyli po prostu wymyślanie.

W trakcie ostatniej dyskusji w gronie osób zajmujących się bezpieczeństwem poruszyłem kwestię adekwatności zabezpieczeń do wartości zagrożonych, a ujęciu kosztowym. Po co to robić? Cóż, teraz już posłużę się porównaniem, bo tak jest w jakości, logistyce. I dobrze by było, żeby w bezpieczeństwie też było. I nie dlatego, że ja sobie to wymyśliłem, a dlatego, że do momentu kiedy nie będziemy mieli mierników i narzędzi, nasi kontrahenci nie będą rozmawiać z nami na poziomie menedżerskim, a raczej szamańsko-czarowniczym. No bo w końcu my wiemy co robić, ale zarządy patrzą na działania głównie nie poprzez nasze odczucia, a poprzez tabelki i budżety. Jak takich nie ma, to mamy lekki problem. Bo jak udowodnić, że tu się polepszyło, a tam potrzeba jeszcze inwestycji? Albo w jaki sposób udowodnić, ze koszt nowego zabezpieczenia, na pierwszy rzut oka wyglądający na ogromny, w rzeczywistości jest niewielki w rozbiciu na obszary, w których skutecznie podniesie bezpieczeństwo?

Do tego dochodzi też kwestia wizji i misji oraz strategii. Znowu pytanie – po co? Chociażby po to, żeby udowodnić, ze działania rzeczywiście wspierają działanie biznesowe firmy. Owszem, zadanie nie jest proste, ale żadne zadanie na tym poziomie zarządzania nie jest proste. Trzeba przecież wiedzieć, które elementy firmy są kluczowe dla pozycji rynkowej, tworzą przewagę nad konkurencją. I te czynniki to nie tylko budynki biurowe, produkcyjne, sprzęt, pojazdy. To też procesy, ludzie, koncepcje wymyślone przez ludzi, sposoby realizacji konkretnych zadań. Nie wszystko oczywiście da się chronić, ale to jest właśnie najciekawsza robota – określić co jest siłą firmy i tą siłę zabezpieczyć.