PEST–praktyczny przykład

0
43

W artykułach ("Cuda się zdarzają", "BCG w bezpieczeństwie ) w których omawiałem jak analizy macierzowe produktów w firmie wspierają proces analizy ryzyka, czas na analizę nieco innego obszaru, w kontekście tzw. ryzyka strategicznego. Pojęcie to wprowadza między innymi bardzo ciekawy podręcznik wydany przez Ministerstwo Finansów wraz z firmą Bentley Jennison w 2004 roku (ciekawe, dlaczego w takim razie wprowadzenie kontroli zarządczej w 2010 i opracowanie wytycznych do szacowania i oceny ryzyka było takim problemem w Ministerstwie). O PEST w bezpieczeństwie pisałem już kilka razy, niemniej pojawiło się zdarzenie, które pozwoli, jak w przypadku zupek i pergaminków/woreczków na omówienie analizy na konkretnym, bliskim nam przykładzie.

Zacznijmy od cytatu:

Teoretycznie to rozwiązanie bardzo dobre dla małych firm. Zgodnie z nim nie muszą one odprowadzać podatku VAT od pieniędzy, których jeszcze nie dostały do ręki. Problem jednak w tym, że resort finansów wprowadził do ustawy dodatkowy przepis. Firma, która nie zapłaciła za fakturę, nie może zaliczyć jej w koszty swojej działalności. Ten przepis również miał pomóc małym firmom, wymuszając na ich partnerach szybkie regulowanie należności. Jak się okazuje, dla drobnych przedsiębiorców przepis ten może okazać się prawdziwie niedźwiedzią przysługą.

– Żeby móc wliczać niezapłacone faktury w koszty, taki duży odbiorca będzie wybierać innych, większych dostawców, którzy mają większe obroty i nie rozliczają się kasowo. Może to zatem spowodować zmniejszenie liczby zamówień dla tych najmniejszych firm, którym właśnie chcieliśmy pomóc (wypowiedź senatora Marka Borowskiego).

źródło: http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,12970253,Ustawa_deregulacyjna_bedzie_dusic_male_firmy__Miala.html

Pominę pozostałe elementy w niniejszym artykule. Najważniejsze jest to co wskazał Senator jak również inne wypowiedzi zaniepokojonych przedsiębiorców. W klasyfikacji mojej pracy z ryzykami – to są właśnie ryzyka uznawane za ryzyka strategiczne, które winny być rozpatrywane i ocenione. Np przy użyciu analizy PEST – znanej wielu managerom. Analiza ta jest zalecana również przez Ministerstwo Skarbu Jej Królewskiej Mości (wielka Brytania) w standardzie The Orange Book.

W analizie PEST – prawo i kierunki polityczne znajdują się w grupie czynników P – polityczne i prawne. (Dla uszczegółowienia, The Orange Book rozszerza podstawową strukturę analizy, wyodrębniając L – legal, czyli prawne z czynników P oraz E – environment – środowisko, z czynników T).

Wracając do samej analizy – w odniesieniu do owej ustawy. Tu mamy do czynienia z czynnikiem związanym z samym otoczeniem prawnym oraz z preferencjami politycznymi rządu. Jako, że czynniki ze strategicznego otoczenia firmy, w ekonomii nazywają się makroekonomicznymi, w dalszej części artykułu może się pojawić takie określenie. Z czynnikami makro mamy nieco problemu w działaniu w kontekście ryzyka, ponieważ nasze zabezpieczenia niekoniecznie będą wpływać redukująco tak skutecznie jak w ryzykach operacyjnych, czy już w konkretnych obszarach bezpieczeństwa (pożarowym, fizycznym, informacji etc.). Niemniej nie do końca jest tak, że nie można nic z tym zrobić. Podstawowe metody pracy z takimi ryzykami to:

Monitorowanie – w tym przypadku rozwiązań prawnych i preferencji rządu, można spokojnie uruchomić monitoring prawa. Zmiany w ustawach nie wchodzą w życie z dnia na dzień, mamy do czynienia ze zwykłą ścieżka legislacyjną. Więc można ustawić system monitorowania zmian w prawie jako takim. Z monitorowania prawa i zmian, wyniknie nam reakcja firmy w postaci dostosowania organizacji, modyfikacji procedur, instrukcji zasad postepowania etc. Przeoczenie, w tym konkretnym przypadku może być nieco bolesne. Na zagrożenia, jakie zdefiniowane są już w samym artykule, warto odpowiedzieć odpowiednim marketingiem, działaniami “około sprzedażowymi” czy po prostu działaniem informującym, że niekoniecznie wybieranie dużych to taki dobry kierunek, bo… (i tu uzasadnienie). Jak widać pracy sporo.

Reakcja – czyli dobrze rozumiany lobbing. Nie tylko przez zarejestrowanych lobbystów. Mamy też duże organizacje branżowe, samorządy, stowarzyszenia. Mogą wpływać na kształt prawa, rozwiązań etc.

Nie powiedziałem o poziomie 1 oddziaływania na ryzyko. Bo mimo, że jest to klasyfikacja jakościowa, nie ilościowa, to staram się utrzymywać również trzy poziomy – zarówno klasyfikacji ryzyka (pomijalne, istotne, krytyczne) jak i reakcji. 1 poziom, to okresowe przeglądy, w tym przypadku po prostu przepisy prawa raz w roku przeglądamy na okoliczność zmian. Ale jako, że nie są one krytyczne czy nawet istotne, możemy sobie pozwolić na drobne opóźnienia w reakcji.

Tu należy się kilka słów wyjaśnienia. Gdybyśmy chcieli reagować na wszystkie ryzyka jednocześnie i z jednakową mocą… cóż… Mam wrażenie, że potrzebny byłby budżet zbliżony do  działu produkcyjnego. A to nie jest istota działania. Z punktu widzenia metodyki i metodologii, te ryzyka nieco niższe wpływem, to reakcja w postaci akceptacji ryzyka (jeden z 4 scenariuszy).