O konsolidacji branży

0
31

Na jednym z for branżowych rozgorzała dyskusja. Temat – czy konsolidacja (branzy – przyp. Autora) ochrony jest dobra.

Pomyślałem, że to dość dobry temat na kilka zdań opinii.

Nigdy nie będzie dobrego czasu na zmiany w sektorze, bo to burzy utrwalony stan, a wiadomo, lepsze jest wrogiem dobrego. Natomiast rozproszenie (małe lub duże) decyduje o dojrzałości sektora lub… zaszłościach.

Ale w bezpieczeństwie nie ma zaszłości monopolistycznych (takich jak np. Poczta Polska, TP S.A.). Więc pozwolę sobie na komentarz prawie ekonomiczny.

Rynek nie jest zawieszony w próżni. To większość z nas wie. Każdy uczestnik rynku jest poddawany pewnym siłom tegoż rynku. Żeby prościej i mniej tłumaczyć, postaram się wytłumaczyć na „Porterze” – analiza 5 sił Portera, (masa materiałów w sieci, nie będę tłumaczył, bo to zajęło by kilka wpisów, nie jeden).

I teraz z punktu widzenia branży jako całości – konsolidacja jak najbardziej wskazana. Uważam nawet, że zbyt późno następuje. W siłach Portera, dla klienta jesteśmy w działce siła dostawców. Zasada naczelna, prawie zawsze się sprawdza – im bardziej rynek rozproszony – tym mniejsza siła dostawców. Im bardziej skonsolidowany – tym ta siła większa.

A jaki mamy stan faktyczny? – żeby nie było, że teoretyzowanie. Stawki na przetargach 6 pln. Ostatnio widziałem się z przedstawicielem firmy, przemysłówka, trudna, wymagająca wielu szkoleń na wejściu pracownika. Czyli dość wysoko bariera kosztowa – stawka poniżej 10 pln. Czyli kontrakt niebywale ryzykowny – szacuję zwrot z inwestycji na poziomie 12-18 miesięcy, przy założeniu, że działanie będzie w pełni profesjonalne. Czyli nie AO dyktuje warunki wejścia, opierając się na rzeczywistych kosztach, a podporządkowuje się klientowi. A czemu? Bo klient wyraźnie mówi – „albo za taką stawkę jak proponuję albo znajdę innego, co to weźmie”. I na pewno znajdzie. Dlatego z punktu widzenia zleceniodawcy ochrony, siłą dostawcy jest bardzo mała.

Idąc dalej analizą – na co narzekamy najbardziej? Na siłę naszych odbiorców – czyli teraz my jesteśmy w tym kółeczku Portera w środku. Rozproszenie rynku odbiorców, z jednoczesną silną walką wewnątrz sektora powoduje, że nasz nie ma praktycznie siły. Odbiorców nie jesteśmy w stanie skonsolidować, ale to dobrze, bo dzięki temu oni za dużo siły nie mają. Ale ten atrybut jest tracony poprzez silną rywalizację wewnątrz sektora. I brak możliwości wykorzystania tej siły. Ponieważ skupieni jesteśmy na walce wewnątrzsektorowej. I z tego wynikając zaniżenia stawek, praca na granicy opłacalności. Bo jednak jakieś kontrakty trzeba mieć, żeby firmę utrzymać.

Teraz pozwolę sobie na analizę z poziomu „czubka nosa ochroniarza”. Nie złośliwie, proszę nie brać do siebie. Dla pracownika ochrony konsolidacja nie będzie dobra. Szczególnie w pierwszym okresie. Dlatego, że zanim organizacja „obróci”kapitałem ludzkim, czyli nauczy się zarządzać i za to płacić, to musi wydać parę złotych na pewne rozwiązania systemowe. A z tym jest problem typowy dla organizacji powiększających się – zanim zauważą, że trzeba specjalizacji, potem, zanim nauczą się tą specjalizację stosować z reguły mija jakiś czas. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet dość długi. Znam firmy, które mimo dużego wzrostu w ostatnich latach (np. podwojenie ilości zatrudnionych, rozrost regionalny) nadal próbują zarządzać rodzinnie a do tego zadania, mimo wyznaczonych specjalizacji, realizowane są na zasadzie „wszyscy robią wszystko”.

Innymi słowy, skonsolidowany rynek spowoduje, że pracownik ochrony będzie miał trudniej skakać z firmy do firmy, zmieniać, jak tylko coś nie pasuje. Wcześniej opisany nie najlepszy system zarządzania w zestawieniu ze średnim, łagodnie nazywając, poziomem wykształcenia kadry średniej agencji (inspektorzy, kierownicy rejonu) to może być poważny problem.

Natomiast patrząc z punktu widzenia „walki wewnątrz sektora”, czyli rywalizacji pomiędzy pracownikami ochrony o dobre stanowiska, stabilne zatrudnienie – to już może być bardzo dobry kierunek. Agencjom Ochrony skończyć się może argument, że na miejsce jednego jest 10. Może i być, ale jakich i do jakich zadań? Bo przecież „skoczkowie” w końcu nie bardzo będą mieli gdzie pracować.

Wracam tutaj do koncepcji sprzed wielu lat (tak około 12-15) propagowanej zarówno przez środowisko pracodawców, jak i Matel Service (kto nie wie, niech sprawdzi), a dotyczącej wyeliminowania „czarnych owiec”. W sytuacji 2-3 dużych graczy, możliwość pracy przez osoby nie do końca chcące pracować będzie mocno ograniczona.

Ale jak wiadomo, co czas przyniesie, trudno ocenić.