O komunikacji w bezpieczeństwie

0
66

Ale nie tej, która mówi o dojazdach ;-))

Na wielu konferencjach w tematach kryzysów, zabezpieczeń zdarzeń nadzwyczajnych, które tez mogą się w sytuacje kryzysowa przerodzić, czy też codziennej pracy służb i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, zwracam uwagę na prawidłowość przekazu. Pomijam przekaz pełnomocnika prezydenta w jednym z miast, gdzie ostatnio miało miejsce jedno poważne wydarzenie, jak komunikatem o anonimowych mailach podpowiedział jak zakłócić porządek uroczystości. Takich kruczków jest masa.

Dziś raczej chciałbym podzielić się pewnym spostrzeżeniem, dotyczącym codziennych kontaktów z mediami. Zanim przejdę do mistrzowskiego wystąpienia, kilka słów wprowadzenia.

Informacja z miejsca wypadku… Pan Policjant informuje, że stan poszkodowanych jest stabilny… A wie na pewno co to jest stabilny stan? Obawiam się, że nie bardzo, bo jest policjantem, nie ratownikiem. Kiedyś przetestowałem wiedzę jednego z ważniejszych medialnych policjantów. Pozwoliłem sobie, bo uważam, że ponad 4 lata w podziale bojowym ochotniczej straży pożarnej i roczek w pogotowiu w zespołach wypadkowych i reanimacyjnych dają mi jakieś tam podstawy do oceny fachowości przekazu. Otóż ów policjant, na pytanie co rozumie przez określenie "stabilny" odrzekł – no dobry… No właśnie, że nie do końca. Stabilny, to stabilny. Podobnie rzecz wygląda ze strażakami na miejscu zdarzeniami drogowego. Słysze czy widzę często, jak się wypowiada dowódca zastępu, ze prawdopodobną przyczyną wypadku było… Hmmm…….. ale to chyba tzw grupa wypadkowa jest od tego, żeby oceniać przyczynę wypadku?

Możliwe, że to moje przewrażliwienie po tym, co widuję w tv, słucham w radio. Choć a propos radia… Informacje z czwartku, jak byłem w trasie między Krakowem a Legnicą. Słucham, jak to dzielni policjanci wykryli i zamknęli plantację marychy. Podobno… marychy, przy tej fachowości przekazu, nie jestem pewien. Dowiedziałem się z przekazu oficera prasowego, że obywatel zrobił plantację w tunelu w którym normalnie ludzie sadzą płody rolne…. rany…. Płód rolny, to produkt. Nie sadzonka. Choć jakby na takiego np ziemniaka popatrzeć, to może i jest jakiś sens. Ale ziemniaków raczej nie hoduje się w tunelach. A ogórki i pomidory, rzodkiewka czyli najczęstsze płody rolne z tego typu hodowli sadzone, czy dokładniej siane są jako nasiona.

Oczywiście mogę się mylić, ja jestem tylko taki drobny hodowca róż, rzodkiewki i może ogórków. No ale zanim palnąłbym oficjalnie, jako przedstawiciel firmy, to bym sobie komunikat przygotował. I to jest to, co wydaje się być strasznym minusem – chęć wypowiadania się na żywo. Na żywo wcale nie znaczy bez przygotowania. To akurat wiem, bo byłem w wielu miejscach wypadków, katastrof, klęsk czy ważnych zdarzeń. I wiem, jak wygląda setka i przygotowanie do niej.