(nie)pełnosprawna ochrona

0
34

O deregulacji, ochronie… i pseudobezpieczeństwie

W branży bezpieczeństwa spore zamieszanie związane z deregulacją. Nieważne, że deregulacja formalnie dotyczyć będzie kilkunastu, maksymalnie kilkudziesięciu procent obiektów (według moich szacunków – do 20%), które ochronę fizyczną mają obligatoryjną i spełniać muszą wymagania z ustawy o ochronie osób i mienia. Muszą, nie chcą. I tam deregulacja jest odbierana negatywnie. Może słusznie, a może nie… Ja raczej jestem zdania, że niesłusznie.

Dla pozostałych obiektów, firm, instytucji deregulacja wnosi moim zdaniem więcej pozytywów niż negatywów. Nieco więcej obostrzeń, nieco mniej dozwolonych „myków”. Ale dotyczyć będą raczej stanowisk kierowniczych, czyli… tych nieco istotniejszych z punktu widzenia bezpieczeństwa (istotniejszych, bo planujących).

Ot prosty przykład korzyści – za skierowanie do pracy tam, gdzie ma być kwalifikowany pracownik ochrony, niekwalifikowanego – kończyć się może utratą koncesji (uprawnienia do wykonywania zadań w zakresie ochrony osób i mienia jako przedsiębiorca). Dla osób mniej zorientowanych – kwalifikowany, to taki, który będzie musiał udowodnić swoje przygotowanie do wykonywania zawodu pracownika ochrony, a więc albo kursy, albo specjalistyczne szkolenia, albo kierunkowe szkoły. I na tej podstawie zostanie wpisany na listę pracowników kwalifikowanych. Do realizacji zadań na stanowisku kierowniczym – musi jeszcze mieć 3 lata doświadczenia w branży. Obecnie takim „organizatorem” może być licencjonowany i owo obeznanie, czyli uzyskanie licencji to jest kurs 3 miesięczny i egzamin w Komendzie Wojewódzkiej Policji (lub Stołecznej). Doświadczenia mieć nie musi – ważne aby miał „dwójkę” (licencję pracownika ochrony II stopnia).

Cóż… a potem na forach branżowych zadaje taki „spec” pytanie:

czy jadąc w konwoju, mam prawo „glebować i kuć” bo mi na drodze konwoju stoją…”

Mogę więcej, ale to na książkę, a nie na krótki wpis.

Glebować i kuć – zastosować środki przymusu bezpośredniego w celu sprowadzenia do parteru, z reguły twarzą do ziemi, kuć – zakładać kajdanki.

Otóż w całym zamieszaniu nieważne są argumenty, w naszym marudzącym środowisku, w jeszcze bardziej marudzącym narodzie, jest to po prostu woda na młyn. Bo TERAZ to syf  BĘDZIE.. prawie poległem ze śmiechu. Cóż… branża samej ochrony fizycznej dno osiągnęła już dawno, obecnie trwa akcja WISŁA, czyli pogłębianie dna i trzymanie się koryta. Głównie dotacji PFRON… Ciekawe prawda? Wiele z przetargów wygrywanych jest przez firmy, z racji wysokiego odpisu na PFRON, dlatego, że są ZPCHr – czyli zakładami pracy chronionej.

Innymi słowy, oszczędności jakie tworzone są z racji świadczenia owej „usługi” wynikają z… zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Proponuję przejrzeć struktury przychodów największych. Ciekawa, porażająca i przerażająca lektura. Z działalności operacyjnej – minus, z dotacji PFRON – potężny plus. Swoją drogą dyrektorzy finansowi i zarządzający chyba uważniej powinni spojrzeć, kto im świadczy usługi. I dlaczego administracyjny szuka oszczędności z niepełnosprawnych w takim miejscu, gdzie sprawność fizyczna i psychiczna jest kluczowym czynnikiem sukcesu – czyli prawidłowej reakcji (a więc podstawowym czynnikiem prawidłowej realizacji umowy).

Ale to jest drugi plus deregulacji – kwalifikowanym (organizującym, nawet niekwalifikowanych) nie będzie mógł być niepełnosprawny.

Kolejny paradoks, prawda? Licencję na dziś może mieć człowiek niepełnosprawny, mimo, ze przepisy o ochronie osób i mienia mówią o badaniach (bardzo ostrych i restrykcyjnych), jakie należy przejść z wynikiem pozytywnym. A tu bach… ogłoszenie – licencjonowanego, z grupą… (inwalidzką). Bez komentarza, a tych co ochronę wynajmują, myślę ze nieco to zastanowi. Bo czy ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie, jak się okaże, że zdarzenie nastąpiło, bo chronił niepełnosprawny? Albo jak konwój robił gość z II grupą inwalidzką?

Mam nadzieję, że deregulacja nieco otworzy rynek. Skończy się potężna nierówność wynikająca z dotacji. Bo chyba każdy co miał do czynienia z podstawami ekonomii, doskonale wie, że tam gdzie dotacja, dopłata, preferencje, wolnego rynku nie ma. Ktoś jest zawsze lepiej potraktowany i to niekoniecznie dlatego, że jest lepszy.