Nie wolno karać naukowców…

0
42

Taka sentencja mi się zrodziła po przeczytaniu słów oburzenia ze strony przedstawiciela włoskiego stowarzyszenia geologów na wyrok 6 lat pozbawienia wolności (prokurator wnioskował o 4) dla członków odpowiednika naszych centrów zarzadzania kryzysowego. . Ot, żeby nie gołosłownie, cytatem za PAP:

"Jeśli wyrok odnosi się do tego, że nie przewidziano trzęsienia ziemi, to znaczyłoby to postawienie w stan oskarżenia całego świata nauki, który obecnie ani we Włoszech, ani na świecie nie dysponuje środkami, by stawiać takie prognozy" – powiedział prezes stowarzyszenia Gianvito Graziano.

Tylko… zdaje się szanowny Gianvitto nie zauważył, że wyrok nie jest za brak przewidzenia trzęsienia ziemi, a za brak decyzji w sytuacji nieszacowalnego ryzyka. Otóż specjaliści od bezpieczeństwa mają niebywały problem – nie tylko przy trzęsieniach ziemi. Mają taki sam problem po telefonie o podłożeniu ładunku wybuchowego. Po znalezieniu proszku w kopercie. Po… no właśnie – po wielu różnych zdarzeniach, które potencjalnie mogą skutkować sytuacją kryzysową. I za brak decyzji, która tutaj akurat w skutku pochłonęła ponad 100 ofiar, a poszkodowanych szacuje się na około 1,5 tyś (nie licząc tych, co majątek stracili) są ukarał. Oczywiście decyzję o ewakuacji podejmuje i tak zarządca, ale ktoś mu musi doradzić.

Moim zdaniem uciekanie za autorytet naukowca i nieprzewidywalność zdarzenia z punktu widzenia naukowego jest pewnym obrazem tego, co się dzieje w branży czy sektorze bezpieczeństwa. Mniej istotne staje się działanie, odważna decyzja, wzięcie na siebie odpowiedzialności. Istotniejsze jest ile kto ma fakultetów, jakie uczelnie skończył, w jakich naukowych organizacjach się udziela.

A to przecież nie to jest istotą bezpieczeństwa, reagowania kryzysowego, zarządzania ryzykiem, ciągłością działania etc. Istotą jest szybkość reakcji, czasem intuicyjnie podejmowanych decyzji, ale na bazie doświadczenia własnego oglądu i… odwagi.

W przypadku wyroku z L`Aquili i komentarzy po nim moim zdaniem wprost pojawiła się rysa. Kto ma zarządzać bezpieczeństwem? Czy miejsce naukowców, teoretyków, specjalistów od modeli różnego rodzaju jest naprawdę w organach których istotą jest działanie? Czy powinni tylko doradzać? Czy naukowiec, nieco inaczej postrzegający rzeczywistość, jest właściwy?

Pytania z kręgu kompetencji, umiejętności, predyspozycji i cech osobowości. Z pewnością jednym wpisem nie rozwiążę problemu. Ale chyba warto czasem pomyśleć…