Napady na banki

0
76

Ostatnio modny temat, szeroko komentowany. A jak komentowany, to i opinii wiele. W sumie co strona to opinia. Jak komuś bliskie zabezpieczenia, to dostrzega problemy z niskim ich poziomem w wielu placówkach. Jak komuś bliskie tematy społeczne, to winna biedota.

To i ja swój kamyczek do ogródka. Według mnie winne są… wszystkie te elementy, ale …

Taka pseudo analiza z mojej strony. W przypadku biedoty, czy jakbym ja to nazwał, pauperyzacji społeczeństwa, jest to pewne rozwiązanie problemu braku kasy. Rozwiązanie podawane w mediach, razem z pełną informacją, ze placówka nie była, zdaniem policji, prawidłowo zabezpieczona. No pięknie… Ale od zawsze jestem zdania, że media mają bardzo duży, wręcz kluczowy udział w tym, co się wokół nas dzieje. Ale nie o tym teraz, choć wiele „newsów” bym przyciął na miejscu Policji, a metody mają na to. Tylko co zrobić, jak sami są niebywale gadatliwi i lubią wystepować w TV?

Ale nie o tym dzisiejszy wpis. Raczej o tym, jak wielkie gromy lecą na banki, że takie słabe zabezpieczenia, że niedostosowane i w ogóle. Tylko do czego mają być dostosowane?

Zastanawia mnie w tej całej sytuacji i okoliczności „mody na temat banków”, kiedy doczekam się sytuacji, w której „bezpiecznicy”, czyli ci od bezpieczeństwa zaczną myśleć przede wszystkim biznesowo, a dopiero potem przez pryzmat swojego „kawałka podłogi”.

Na początek moje podejście. Ale w kilku punktach, bo wyznaczają one zakres i sposób mojej pracy – żeby jasność była, nikogo nie zmuszam do ich przyjęcia.

  • System bezpieczeństwa w żadnym wypadku nie powinien przekraczać wartości zabezpieczonych wartości. Nie powinien nawet 30% przekroczyć, bo przestaje mieć sens.
  • Analizy zagrożeń, powinny bardzo mocno opierać się na zdarzeniach z przeszłości, mniej na „wróżbach z fusów”, chyba że tych pierwszych nie ma lub jest za mało materiału badawczego. Wiąże się to głównie z wyliczeniem prawdopodobieństwa zdarzenia )podstawa zarządzania ryzykiem).
  • Skuteczność systemu zabezpieczenia liczona w dwóch aspektach – pierwszy, przeciwdziałanie, drugi, reakcja i skutek (np wykrycie i ujęcie).

I w sumie tyle z punktów wyjścia do dalszych wywodów.

Więc na początek – jaka jest średnia z napadu? W jednym obiekcie 20 tysięcy, w innym 50 tysięcy, w innym nawet 200 tysięcy. Dołóżmy do tego średnią ilość placówek w każdym banku. Trochę ciężko to wyliczyć, bo każdy jest inny, ale…

W Polsce mamy około 5 tys placówek bankowych (najbardziej znanych banków), nie liczę agencji, POK, funkcjonujących na innych zasadach czy banków spółdzielczych. Średni koszt systemu monitoringu wizyjnego, z rejestratorem, na podstawie jednego z niedużych obiektów to 20 tys sygnalizacja włamania i napadu to około 15 tys, pracownik ochrony uzbrojony … załóżmy 17 netto za godzinę. Konserwacja systemów to już drobiazg, więc pominę.

Roczny koszt takiego kompleksowego systemu zabezpieczenia, licząc systemy alarmowe i jednego pracownika ochrony to… prawie 200 tys pln netto. Pomnóżmy to przez te 5 tys placówek, to mamy… Zaraz, muszę spisać zera… 1.000.000.000

I teraz prawdopodobieństwo. 192 napady, na 5 tys placówek. 3,84%? Przypominam, że liczyłem placówki, bez agencji i POK. Rozumiem, że niecałe 4 % prawdopodobieństwa zdarzenia tego typu, ma być podstawą wydania 200 tys na bezpieczeństwo. Godnie…

I kwotowo. Załóżmy, że średnia z napadu to 50 tys. To jest 9.620.000. A wydatek roczny na zabezpieczenia – to jedynka i dziewięć zer. 1.000.000.000. Czyli skradziono 1% wartości potencjalnych zabezpieczeń. Również niebywale GODNIE. Oczywiście pominąłem w wyliczeniach budżety komórek bezpieczeństwa banków, które tymi wszystkimi zabezpieczeniami zarządzają, organizują przetargi, nadzorują realizację usług itp, itd.

Wiele osób zastanowi się, czemu człowiek, na co dzień zajmujący się bezpieczeństwem pisze taki tekst. Przecież to strzał w kolano. Jak najbardziej. Ale nie w kolano, a w głowę, tych, którzy mają planować bezpieczeństwo. Irytuje mnie po prostu wciskanie kitu klientom, bo:

  • Systemy sygnalizacji, jakie by nie były, są systemami sygnalizacji. Czy będzie to CCTV, czy będzie to sygnalizacja napadu lub włamania – nadal jest to system pasywny, informujący o zdarzeniu. Do pełni działania wymaga części aktywnej – czyli czegoś, co realnie będzie przeciwdziałać. A nie wisieć na ścianie.
  • Pracownik ochrony, nawet uzbrojony, to taki średni system bezpieczeństwa nie do końca obliczony na napady. Sprawdzi się bardziej w sytuacjach bardziej prawdopodobnych, czyli zakłócenia porządku, wandalizm i inne podobne.

Proste rozwiązanie? Nie ma. Tak samo jak nie ma rozwiązania na drobne kradzieże w super i hiper marketach, gdzie nie obawiam się tego napisać, roczna kwota strat przewyższa straty banków z napadów.

Rozwiązanie jest bardziej skomplikowane i wymaga jednej rzeczy. Wpisania się w życie biznesowe firmy. Zrozumienia, co jest istotą działania banku, co on tak naprawdę robi, na czym się opiera i czy napad na jedną placówkę przerywa jego funkcjonowanie. A jeśli tak, to w jakim wymiarze? Czy rzeczywiście utraty tych paru złotych?

Na koniec, bo pewnie zaraz gromy polecą od szanownych „kolegów” ze środowiska. Na ostatniej Konferencji Instytutu Bezpieczeństwa i Informacji wysłuchaliśmy wykładu kolegi Krzysztofa, eksperta od bezpieczeństwa finansowego, realizującego w naszym Instytucie usługi związane z audytem… polis ubezpieczeniowych. Wykład dotyczył właśnie ubezpieczeń. Pewnie czytelnicy nawet nie wiedzą, że niektóre firmy otrzymują rekomendację zaprzestania ubezpieczenia swoich obiektów? Prawie śmieszne, ale jeśli składka roczna przekracza 5 krotnie wartość średnich strat rocznych z ostatnich 5 lat, obiekty posiadają wysoko specjalizowane systemy sygnalizacji, ekipy techniczne 24 godzinne, a to wszystko ze strony usługodawców jest obowiązkowo zabezpieczone ich polisami, to po co miliony na ubezpieczenia?

Ta ostatnia wrzutka po to, żeby myśleć. System ochrony fizycznej nie jest najskuteczniejszym systemem bezpieczeństwa. Najskuteczniejszym, ale nie w ujęciu działania, tylko skuteczności liczonej jako współczynnik wartości zabezpieczeń i efektu działania. Trzeba szukać rozwiązań, które będą skuteczne, w tym też adekwatne kosztowo. Jak to zrobić? To już sztuka, a nie wyrobnictwo.