Młodzież…

0
48

A dokładniej jej wychowanie – to zdaniem pani Ewy Gawor, dyrektora Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, główna przyczyna eskalacji negatywnych zachowań. Przynajmniej ja to tak odebrałem, słuchając wypowiedzi w Polskim Radiu, wracając w dość trudnych warunkach z południa Polski.

Takie wrażenie odniosłem, odpowiedź na każde zadane pytanie sprowadzała się do edukacji i wychowania młodzieży przez szkoły i rodziców. Szkoda, ze pani Dyrektor mało czasu spędza na ulicach, bo zdaje się nie zauważyła, ile tej młodzieży kręci się bez celu po podwórkach. A wiadomo, jak czasu dużo, to i pomysłów z nudów tez dużo. Tylko czy aby naprawdę dobrych?

Pytanie z mojej strony, co w takim razie robi BBiZK w zakresie zagospodarowania czasu? Czy jest jakiś „lobbing” (modne słowo) ze strony pani Dyrektor w Urzędzie Miasta m.st. Warszawy? Czy na spotkaniach międzywydziałowych zwraca uwagę, że trzeba tą młodzieżą a i dziećmi się zając,bo ma to wpływ na nasze bezpieczeństwo? Chyba nie…

Co do samego wychowania i instytucji odpowiedzialnych za nie, nie bardzo rozumiem, dlaczego organy instytucje powołane do pilnowania przestrzegania porządku prawnego są przez panią Dyrektor wyłączone z procesu edukacyjnego i wychowawczego? Ja się z tym wyłączeniem nie zgadzam.

Funkcjonariusze interweniując wobec młodzieży – starszej i młodszej, realizują pewne zadania. Po pierwsze ustawiają pewien próg zachowań po którym nadchodzi kara. Jak w rodzinie… jak w szkole… Niegrzeczne dziecko – dostanie karę, popularny szlaban na komputer, telewizję itp. W szkolenie, niegrzeczny uczeń, czy nawet student też jest zagrożony karą. Na ulicy – ten sam młodzian również.

I tu dochodzimy do pewnego sedna. Restrukturyzacja warszawskiej Straży Miejskiej spowodowała rozwiązanie Oddziału Patrolowo Interwencyjnego, w skrócie OPI. To właśnie OPI realizowało te zadania w zakresie bezpieczeństwa i porządku polegające na ustawieniu progu akceptacji zachowań. Po przekroczeniu progu był mandat, wniosek do sądu grodzkiego, lub tez kończyło się pouczeniem. Jak widać – katalog restrykcji – czyli jest kara, ale również jest pouczenie, czyli zgodnie z art. 41 Kodeksu Wykroczeń –  środek oddziaływania wychowawczego.

Czyżby przygotowując restrukturyzację Straży pani Dyrektor nie wiedziała, że Strażnicy mają takie narzędzia i są istotnym elementem nie tylko porządku ale też systemu edukacji i wychowania?

Wyrwa spowodowana rozwiązaniem OPI i wcieleniem ich do Oddziałów Terenowych spowodowała zabranie z ulic wyszkolonym i zdecydowanych w działaniu funkcjonariuszy, którzy reagowali na „drobiazgi”, które zgodnie z teorią wybitej szyby – zatrzymane, ustawiały próg akceptacji na pewne zachowania, dość nisko. Obecnie, Policja reaguje głównie (tak jak i kiedyś) na przestępstwa, Straż Miejska, w tym dawne OPI, obecnie jako referaty, na parkowanie, handel itp. , co jak twierdzą obecni szefowie tej jednostki jest podstawowym zadaniem.

Pytanie tylko, co z tym pośrednim? Bo handel i parkowanie, jak również czystość i estetyka są na dole zdarzeń i mimo, ze są uciążliwe i ich skala jest spora, to jednak do przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu – dość daleko. Po drodze jest kolejny szczebel – wykroczenia przeciw bezpieczeństwu osób i mienia, bezpieczeństwu publicznemu – do których przecież Strażnicy mają uprawnienia (w tym nawet mandatowe), narzędzia i są do tego przeszkoleni (program kursu podstawowego obejmuje te zakresy). Ten zakres na chwile obecną jest niczyj. Po trochu Policja, po trochu Straż Miejska, ale ani dla jednych ani dla drugich nie jest to priorytet.

A zdarzenie na Woli, które zakończyło się śmiercią Policjanta zaczęło się od… wykroczenia. Bo nie sądzę, żeby młodzieńcy spożywali alkohol w domu lub jakiejś knajpce. Patrząc na okolicę zdarzenia – centrum handlowe ze sklepem spożywczym, gdzie alkohol jest tani, stawiam raczej, że kupili i wypili w okolicy sklepu. Co by było gdyby…. Zostali wylegitymowani wcześniej przez patrol OPI, który tego typu miejsca miał w zadaniach stałych, „spożywkę” miał w zadaniach stałych i doskonale widział, co z tym robić, nawet jak okazało się, że młodzian kupił alkohol.

Teraz to gdybanie.. A ja słucham w tej samej audycji pana inspektora z KGP – jest dobrze, statystyki to pokazują, jest dobrze… A ja dostaję info od znajomego, ze na tym samym przystanku, dzień wcześniej jego kolega dostał w łeb bo nie chciał oddać telefonu…

Podsumuję, bo długo się zrobiło. W wychowaniu młodzieży w pewnym momencie służby przejmują zadania karcenia, które wcześniej spoczywa na rodzicach, jak również karania za przewinienia w szkołach, które ma szkoła. Nie można wszystkiego zwalać na szkołę, ani na rodziców, bo jest jeszcze czas pomiędzy – i tam właśnie moim zdaniem winni być funkcjonariusze.

Piszę to z praktyki. Interweniowałem do młodzieży, często wystarczyło sobie pogadać i młodzian zaczynał rozumieć. Ale teraz już bym nie mógł sobie pogadać i próbować naprowadzić. Pewnie rąbałbym parkowanie zlecone 5 godzin wcześniej… Lub gonił babcie z pietruszką.