Miejsce publiczne

0
57

Czyli ostatnio jeden z ważniejszych zwrotów. Za sprawą pani autor jednego z artykułów na temat spożywania alkoholu w… no właśnie – w miejscu publicznym, o czym pisałem (gdzie nie wolno spożywać i jak nie wolno spożywać (a raczej jak wolno). Dziś nieco rykoszetów w sprawie owego miejsca publicznego. Wiele osób na forach na których z reguły przesiadują mundurowi – choć nie tylko zaczęło wpadać w pewna pułapkę, a mi przypomniały się czasy pisania i wdrażania strategii działania tego typu formacji.

Przypomniały – bo tam najczęściej dyskusja rozbijała się o definicje, a dokładniej – ich brak. Oczywiście brak definicji często skutkował wpisem “brak podstaw do interwencji”. Taka ciekawostka przyrodnicza, która w wielu miejscach występuje. Otóż umundurowany pracownik lub funkcjonariusz (zależy od formacji) wyszukują podstawy do braku podstaw. Ciekawe – prawda?

Jednym z takich zwrotów, które umożliwiały odstąpienie od podjęcia interwencji było właśnie owo miejsce publiczne. Co ciekawe – do dziś wielu funkcjonariuszy uprawnionych do nakładania mandatów za spożywanie, ma wpojone dogłębnie, że wolno karać za spożywanie w miejscach publicznych… nie dlatego że nie wolno tam spożywać, tylko dlatego, że nie istnieje prawna definicja miejsca publicznego. Cóż, rozumiem, że jest to problem, tym bardziej, że faktycznie w samej ustawie zapisu o miejscu publicznym nie ma, co wcale nie oznacza, że zapisu takiego nie może być w uchwale wydanej z delegacji zawartej w Art 14 ust 6 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Ale owo miejsce publiczne staje się często kością niezgody, jak widać do dziś – a to już kilka lat jak nie chadzam w mundurze – określenie miejsca publicznego nadal budzi wiele emocji.

Skromnie chciałbym tylko przypomnieć – miejsce publiczne przewija się w wielu przepisach karnych:

Art. 49. § 1. Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom,

Art. 50a. § 1. Kto w miejscu publicznym posiada nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot, a okoliczności jego posiadania wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa,

Art. 54. Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych,

Cóż… tych miejsc publicznych sporo się robi. Myślę, że w kolejnych dyskusjach i artykułach będziemy mimo wszystko pamiętać – że nie definicja jest ważniejsza, a czyn. A jeśli taki wypełnia znamiona – to trzeba za niego rozliczyć, a nie szukać definicji, której nie ma. Zresztą jak w wielu innych przepisach – nie tylko karnych.