Ma być

0
30

Czyli o tym, jak konsultanci pracują. Na nieszczęście nie tylko w polskich firmach, zdarzyło się też z tych nieco większych, konsultingowych o zasięgu międzynarodowym.

W czym rzecz?

W wielkim uproszczeniu zastanawiam się, jak to jest że niektórzy moi znajomi, posiadają ogromną wiedzę (to sprawdziłem w dyskusjach i rozmowach) i doświadczenie (to deklarują – ale jak najbardziej oficjalnie, więc wierzę), mają problem z pracą, zleceniami, ogólnie rzecz biorąc – jak to jest, że nie do końca na bieżąco robią robotę. Znów – opieram się na deklaracjach, jak to kiepsko na rynku.

A ostatnio taka scenka, w której ów mój znajomy, spotkał się ze mną nieco bardziej służbowo. Ten sam klient i dyskusja o obszarze bezpieczeństwa. I wtedy zrozumiałem – czyli owo “ma być..”. Jako konsultant, ekspert, ów kolega przekazuje klientowi wiedzę o tym jak ma być. Wiedzę powtarzalną, bo wynikającą w tym przypadku z normy ISO. Ale ta wiedza cóż… jest do samodzielnego odszyfrowania, odczytania i doczytania. Jest norma, są poradniki. A więc to co MA BYĆ, jest powszechne.

I tu chyba sedno wpisu. Mam wrażenie, że klient nie oczekuje informacji jak ma być, a oczekuje rozwiązań, aby tak było, w zgodzie z organizacją, jego kasą, zasadami pracy i … oczekiwaniami. Tak – oczekiwaniami też, bo to w końcu klienta firma. A tu nie, ma być zgodnie z oczekiwaniami konsultanta…

Sięgnąłem wstecz po tym zdarzeniu i skojarzyłem co najmniej kilkanaście takich sytuacji, w których moi koledzy (zawodowo) popełnili podobne samobójstwo zawodowe. Czyżby konsultanci potrzebowali konsultantów?