Ktoś pomylił zawody…

0
49

Czytam kolejne doniesienia o tym jak to jeden z agentów CBA przyszedł do GW i opowiedział jak się pracuje. Oczywiście zaraz okaże się, że mamy w Polsce masę ekspertów od działań operacyjnych służb, wszak przeczytali w GW jak to się robi. Ale ja nie o tym.

Dziś wyjątkowo krótko. Jak ktoś chce przygotowywać materiał do publikacji w takiej GW – to ścieżka kariery wygląda nieco inaczej. Np idzie się na studia w kierunku dziennikarstwo, potem próbuje się wyszukać niezłe tematy i już można się posługiwać naprawdę modnym określeniem – “dziennikarz śledczy”. Naprawdę, aby tak się realizować i tak budować medialną karierę nie trzeba:

  1. Informować wszystkich jak wygląda praca, bo to jest czyste… no czyste… znaczy nieładne zachowanie. Przecież w tej służbie zostali ludzie, którzy będą musieli niektóre techniki zmienić, którzy na tym pracują i którzy być może zostaną zdekonspirowani. Naprawdę tak mało już znaczy w firmach słowo – KOLEŻEŃSTWO?
  2. Informować na co są najlepsze legendy – bo ktoś nad tym naprawdę długo pracuje, żeby przygotować. Naprawdę nie ma już szacunku dla pracy drugiego człowieka?

Rozumiem, że społeczeństwo uwielbia szpiegowskie powieści (przepraszam, nie jestem na bieżąco nie podam autorów), ale na rany… do służby państwowej nie idzie się po to, żeby opisywać potem jak się pracuje i w imię chyba popularności i ciśnienia zwanego parciem na szkło zaszkodzić kolegom w służbie.

Moje podsumowanie jest bardzo krótkie – zastanówmy się jaki zawód wybieramy. Więcej nie napiszę, bo się sam powinienem wtedy ocenzurować…