Kto odpowiada za incydent w Auschwitz-Birkenau

0
46

Trudno nie odnieść się do jednej z głośniejszych kradzieży w ostatnim czasie, czyli do incydentu w obozie Auschwitz-Birkenau.

Czytam sobie w doniesieniach prasowych:

Prokuratura wyłączyła materiały w tej sprawie i zmierza wszcząć postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez dyrekcję Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Dyrekcję????

O matulu…..

  • A kto uzgodnił plan ochrony?
  • Kto przyjął analizę zagrożeń i analizę stanu bezpieczeństwa? (Rozdział II Planu ochrony)
  • Kto dopuścił stan osobowy ochrony?  (Rozdział IV Planu ochrony)
  • Kto jest odpowiedzialny tak naprawdę za przepuszczenie konkretnego poziomu zabezpieczeń technicznych? (Rozdział V Planu ochrony)
  • Kto przyjął organizację służby? (Rozdział VI Planu ochrony)

Ot z metodyki KGP, która tak naprawdę jest skierowana do policjantów:

Przy ocenie stosowanych zabezpieczeń technicznych należy znaleźć odpowiedź
na następujące pytania:
Czy stosowane zabezpieczenia techniczne są adekwatne do przewidywanych
zagrożeń?
Czy zabezpieczenia mechaniczne pozwolą na odparcie ataku w czasie pozwalającym
na podjęcie skutecznej interwencji?

No więc jak to tak? Dyrektor muzeum ma się znać na bezpieczeństwie, czy w przypadku tak ważnych obiektów to policjant występuje w roli fachowej siły, która… o zgrozo – ma prawo odmówić uzgodnienia

Nie uzgodnienie planu ochrony musi wynikać z uzasadnionych rażących uchybień proponowanej koncepcji ochrony, m.in. w wyniku czego istnieje bezpośrednie zagrożeni  dla życia i zdrowia ludzkiego lub mienia, którego utrata, zniszczenie albo uszkodzenie, może przynieść bezpośrednio lub pośrednio negatywne skutki dla budżetu Państwa, bezpieczeństwa publicznego itd..

Czy można mówić, ze Policja nie wiedziała, jaki jest stan zabezpieczenia Muzeum? Oj chyba nie… Po raz – uzgodnienie, po dwa, przed uzgodnieniem pewna czynność, opisana poniżej:

Policjant oceniający dane zawarte w planie ochrony, musi potwierdzić je poprzez dokonanie wizji lokalnej w jednostce. Czynność te, dokumentuje sie w notatce służbowej i po akceptacji przełożonego załącza do akt sprawy.

Czyli Policjant na obiekcie musiał być.

Podsumuję
Dyrektor muzeum, jak każdej innej firmy po to wynajmuje specjalistę do napisania planu ochrony, żeby mieć go fachowo przygotowany, zgodnie ze sztuką. Po to wynajmuje ochronę (choć nie wiem, czy tam jest podmiot) żeby mieć fachowo realizowaną ochronę.

A policja po to jest w tym wszystkim, żeby nadzorować, czy stan bezpieczeństwa obiektów szczególnie ważnych jest na odpowiednim poziomie.

I fachowcem w tym zakresie – tym oceniającym, tym który nawet ma prawo dokonać wizji lokalnej i odmówić uzgodnienia planu, czyli zareagować wcześniej i żądać lepszego zabezpieczenia jest Policja. Dodam jeszcze że ta sama Policja ma prawo kontrolować prawidłowość wykonywania czynności w zakresie ochrony osób i mienia. Więc wszelkie narzędzia niezbędne do wymuszenia prawidłowego stanu bezpieczeństwa obiektów posiada.

Dlatego nie bardzo rozumiem, czemu w tym przypadku mowa o ściganiu dyrektora, który znać sie musi na przepisach muzealnych, a do bezpieczeństwa ma zespół ekspertów – rynku prywatnego i policji.