Jak (nie)wolno spożywać

0
57

Po wczorajszym felietonie na temat miejsc w których obowiązuje zakaz spożywania, dziś kolejne curiosum, czyli usiłowanie. O tyle ciekawe, że w naszym kraju spożywanie może być mniej kosztowne od jego usiłowania. Sytuacja taka ma miejsce za sprawą taryfikatora, czyli rozporządzenia w którym określone zostały kwoty grzywny jakie może nałożyć uprawniony funkcjonariusz za dane wykroczenie. Nadal podtrzymuję swoje zdanie sprzed 10 lat, że taryfikator jest moim zdaniem bezprawny, bo zawęża uprawnienie funkcjonariusza do decyzji o wysokości grzywny. A więc rozporządzeniem zmieniane są zapisy ustawy. Ale nie o tym dziś.

Usiłowanie – a co to takiego?

Bo pani autor tekstu tego również nie wyjaśniła, a szkoda bo też to wszystko jest w przepisach – wystarczy doczytać. Usiłowanie jest tzw. formą stadialną czynu zabronionego, po której następuje dokonanie.  Innymi słowy następuje pewien łańcuszek:

usiłowanie – dokonanie. A teraz cytat – Kodeks Wykroczeń:

Art. 11. § 1. Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.

§ 2. Odpowiedzialność za usiłowanie zachodzi, gdy ustawa tak stanowi.

§ 3. Karę za usiłowanie wymierza się w granicach zagrożenia przewidzianego dla danego wykroczenia.

§ 4. Nie podlega karze za usiłowanie, kto dobrowolnie odstąpił od czynu lub zapobiegł skutkowi stanowiącemu znamię czynu zabronionego.

Niby proste, ale o co biega, prawda? Samo usiłowanie chyba jest dość proste, jak znam życie i moich rodaków, zaraz zacznie się kombinacja, jak skorzystać z § 4 i udowodnić, że się samemu odstąpiło, poprzez odstawienie puszki i dlatego stoi na ławce. Ale za chwilę pokażę, że nie ma to większego sensu. Na razie tylko w kwestii formalnej warto jeszcze ze dwa zdania o kolejnym podziale czynów zabronionych na czyny formalne i skutkowe.

Formalne – to takie które aby zaistniało wystarczy wypełnić znamiona czynu, a nie jest wymagany (określony) żaden skutek tego czynu. Natomiast przestępstwa i wykroczenia skutkowe – to takie, w których jednym ze znamion jest określony skutek działania bądź zaniechania. Czyli np. art 231 Kodeksu Karnego – nie wystarczy aby funkcjonariusz nie dopełnił lub przekroczył uprawnienia. Ważne jest, aby jeszcze zaistniał skutek. Warto pamiętać, bo wiele osób żyje w złudnym przeświadczeniu, że funkcjonariusze to tacy kryształowi muszą być i nie mogą przeginać. Nie mogą – jak będzie skutek, ale to na inny wpis.

Wróćmy do usiłowania. Nie brakuje czegoś? W sensie – np. innych jeszcze form stadialnych, czyli etapów popełniania czynów?

A ja zaproponuję tak:

Zamiar – Przygotowanie – Usiłowanie – Dokonanie.

Ma sens?

Oczywiście – bo to są wszystkie stadialne formy popełnienia czynu. Przy czym zamiar co do zasady nie jest karalny (cogitationis poenam nemo patitur – myśli nie podlegają karze) natomiast przygotowanie już tak. Ale… nie do spożycia napojów alkoholowych, bo to jest czyn o niższej szkodliwości społecznej czynu. Żeby nie być gołosłownym, Kodeks Karny:

Art. 16.  § 1. Przygotowanie zachodzi tylko wtedy, gdy sprawca w celu popełnienia czynu zabronionego podejmuje czynności mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu zmierzającego bezpośrednio do jego dokonania, w szczególności w tymże celu wchodzi w porozumienie z inną osobą, uzyskuje lub przysposabia środki, zbiera informacje lub sporządza plan działania.

§ 2. Przygotowanie jest karalne tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi.

I teraz przez pryzmat owego spożywania. Czy otwarcie puszki, czy butelki jest USIŁOWANIEM dokonania czynu zabronionego, czy może PRZYGOTOWANIEM do USIŁOWANIA, a następnie DOKONANIA? Pewnie jak to w Polsce – gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. Jeszcze na koniec, czemu wykroczenia nie przewidują kary za przygotowanie, a jedynie za usiłowanie i dokonanie. Ponieważ wykroczenia są czynami o niskiej szkodliwości społecznej czynu. Z tego powodu niektóre elementy są pomijane – to dla tych przeciwników polskiego prawa, że niby takie restrykcyjne. Wcale nie co widać na tym przykładzie. Oraz na przykładzie tzw czynów przepołowionych – czyli pomiędzy wykroczeniem a przestępstwem jest pewna granica co do znamion, czy skutku. Przykład – kradzież. Do 250 pln jest to wykroczenie, powyżej przestępstwo.

Zakończę apelem. Zanim następnym razem komentatorzy wezmą się za krytykę prawa – nazywając je idiotycznym, warto aby sami nie pozyskali owego epitetu. Bo zdaje się jednym z czynników klasyfikujących jednostkę do poziomu IDIOTA jest brak umiejętności czytania ze zrozumieniem (jedna ze składowych badań określających poziom inteligencji).