Integracja bezpieczeństwa

0
54

Swego czasu dość mocno dyskutowałem sobie ze specami od bezpieczeństwa firm prywatnych na temat integracji pewnych zakresów. Dokładniej, BHP, P-poż, ochrony fizycznej, zabezpieczenia technicznego, ochrony informacji…

Czasem dość zdecydowanie „odżegnywano mnie od czci i chwały”, bo to przecież nie jest zakres pracy bezpiecznika.

Wtedy stwierdzałem raczej, że w takim razie nie bezpiecznika, a raczej nadzorującego ochronę fizyczną, ale cóż… argumenty nie trafiały. (Wpis na ten temat – KLIK)

Innym zakresem o którym dyskutowałem, była kwestia stosowania norm ISO (o korzystaniu z innych zakresów bezpieczeństwa – artykuł). Tutaj też dość dosadnie wskazywano mi, że to nie ten zakres, nie takie podejście, a w ogóle to wymyślam. Jeden z adwersarzy raczył nawet nazwać mnie „szalonym naukowcem” co tak mi się spodobało, że użyłem tego określenia w kilku dyskusjach.

Ale nie o tym dziś.

Dziś o tym, że przez ostatnie 8 miesięcy zajęty byłem dość mocno innym zakresem – bezpieczeństwem publicznym i zadaniami z nim związanymi, nałożonymi na różne organizacje. Nie tylko w zakresie zapewnienia jako takiego, ale też kryzysy – czyli mój konik.

Ostatnie dwa tygodnie odświeżam sobie jednak pogląd na bezpieczeństwo firm prywatnych i co widzę?
Następuje integracja zakresów, o których pisałem wcześniej. Robią to koncerny nie tylko z USA i Europy Zachodniej, ale nawet Skandynawia. Żałuję, że zabrakło mi siły przebicia, bo byśmy chyba pierwsi byli. Gdzieś w szufladach leżą pomysły, jak to integrować…. Szkoda…

Szperam sobie dalej i … w temacie ISO dowiaduję się, że krytykanci metodyk zawartych w ISO i około ISO (TR – raporty techniczne) nagle mają w swoich programach prelekcji na wykładach, konferencjach i panelach odniesienia do norm ISO. A organizacje z którymi współpracują na owym ISO się opierają….

Oświadczenie 😉

Oświadczam, że nie posiadam szklanej kuli, z fusów nie wróże, z bąbelków w piwie też nie. To co nastało nie jest żadnym przełomem, nie jest żadną nowością. Jest normalnym kierunkiem działania. Tylko my jako Polacy znowu coś przeoczyliśmy. Choć sygnały i symptomy były duuużo wcześniej. Jak zwykle, wiemy i widzimy wiele, interpretacja jest ograniczona do szablonów.

I po oświadczeniu.

Zdeterminowało mnie to o tyle, że teraz zacząłem kolejny projekt, tym razem może współfinansowany przez UE. Dotyczy oczywiście bezpieczeństwa, choć dokładniej powinienem powiedzieć – dotyczą.

I tym razem nie dam się skręcić w lewo czy w prawo przez ludzi, którzy tego nie rozumieją. Robię swoje, sponsora i wsparcie techniczne już mam.

I chciałbym w końcu, żeby spece z Polski byli przed, a nie zawsze za. Mamy kapitalne pomysły i ogromny zasób wiedzy. Nie jesteśmy jeszcze (!!!) tak bardzo ograniczeni procedurami. Mamy jeszcze kreatywność, nie utłuczoną mechanizmami, sposobami, procedurami, instrukcjami.

Mamy sporą szansę kreować metody, sposoby i wiele w tym torcie. Tylko odwagi trochę trzeba. A nie chowania się za standardy i metodyki, bo nam w USA czy Izraelu tak powiedzieli…