Informacje i błędne założenia

0
46

Wczoraj napisałem o pewnym ignorowaniu, czy tez niedowierzaniu co do umiejętności i zasobów podobnych jak te którymi dysponuje Państwo w zakresie obronności i bezpieczeństwa. Wieczorem, jak sobie obiecałem, usiadłem do zapoznania się z materiałami z sesji Krajowego Sympozjum Telekomunikacji i Teleinformatyki zorganizowanej pod patronatem BBN przez Komitet Elektroniki i Telekomunikacji PAN.

I we wprowadzeniu czytam:

Ośrodki aktywnie oddziaływające na bezpieczeństwo narodowe, wyspecjalizowane komórki cywilne i wojskowe, służby państwowe dysponują większym zakresem informacji(…)

Specjalnie pogrubiłem to najważniejsze w tym zdaniu. Pytania które od razu mi się nasunęły:

  • Czy organizacje, nazwijmy to „inne” naprawdę nie mają dostępu do technologii która umożliwia wyszukiwanie informacji? Porównajmy przepisy prawne, które nakazują organom państwowym zakupy w trybie ustawy o zamówieniach publicznych, oczywiście z pewnymi wyjątkami. Ale już wcześniej pisałem o wnioskowaniu i tym, że jeśli nawet sam „rdzeń” pewnej technologii jest zakupiony w trybie nazwijmy to „specjalnym”, to jednak reszta idzie już normalnie.
  • Czy organizacje „inne” nie mają kasy na pozyskanie informatorów? Cóż, jeśli dziennikarze, którzy nie mają specjalnych i wysokich budżetów na działania polegające na pozyskiwaniu informacji i maja takie jakie mają, to co można powiedzieć o organizacjach „innych”, które przytuliły byłych oficerów nauczonych zbierać informacje, mało tego udostępniły im spore budżety operacyjne.
  • Czy zakres informacji, ich ilość jest podstawą przewagi? Zobaczmy system Echelon. Masa informacji, tylko… 11 września był faktem. Mimo wielu informacji, zebranych tu i tam, jednak nie wykorzystano informacji jak należy.

I takie wnioski:

Odnośnie pytań 1 i 2: nie ignorujmy przeciwników. Jeśli my coś umiemy, możemy, mamy zasoby, to druga strona może mieć co najmniej to samo, a nawet więcej.

Odnośnie pytania 3 – trochę rozwinięcia. Nie kwestia ilości posiadanych informacji buduje przewagę, a raczej umiejętność wykorzystania. Niestety, zauważam od wielu lat pewną tendencję. Coś co można nazwać syndromem bogacza. Im bardziej się człowiek bogaci, tym więcej jeszcze bogactwa chce. Z informacją podobnie. Tak samo nie wykorzysta się całego bogactwa informacji. Dołóżmy do tego jeszcze dublowanie i mamy obraz działania.

To dublowanie nie jest może tak niebezpieczne bezpośrednio, ale pochłania niestety zasoby. Dublowanie jest prostym wynikiem „zamkniętych drzwi”. W pracy bezpiecznika, o czym już kiedyś pisałem, problemem jest nie dzielenie się danymi, które są potrzebne bezpiecznikom. Informacji zebranych w marketingu, u handlowców, w badaniach i rozwoju.

Tak więc mój apel. Rozejrzyjmy się, co w naszych firmach jest zbierane, gromadzone i przetwarzane i czy możemy z któregoś z zasobów skorzystać.