I zapadła się ziemia…

0
40

Chyba nie zdziwi nikogo fakt, że chcę skomentować dzisiejsze poranne wydarzenia w Warszawie. Wszak miałem nieco do czynienia z koncepcją (jeszcze wtedy tak się to nazywało) ewakuacji m.st. Warszawy. Zajmuję się też nieco ryzykami (“nieco” to eufemizm). Trochę też z wdrożeniami, projektami etc. I kilka rzeczy mnie niebywale zainteresowało. Zacznijmy od początku…

Godzina około 6:00 – zapadlisko.

Godzina zebrania się Centrum Zarządzania Kryzysowego – 10:00…

Tu sobie daruję komentarz. Albo nie. Nie daruję. Chyba 4 godziny od zdarzenia do zebrania się zespołu to chyba nieco za dużo. Wszak nawet w biznesie, jak jest poważny incydent (a tu jest, a przynajmniej na godzinę zdarzenia i zaraz po wszystko na to wskazywało) zespoły zbierają się w ciągu 2 godzin nawet z dojazdem z innych miast. No ale … urzędnik zawsze zdąży.

Druga rzecz, która mnie niebywale interesuje. Nie wiadomo, co się stało, nie wiadomo czemu pękła rura i się nieco zapadło. Tramwaje wstrzymane, ruch kołowy też, ale metro nie. Nie wiem, nie było mnie, ale mam wrażenie, że metro nieco bardziej powoduje drgania. Do tego jest tunelem podziemnym, co powoduje, że co do zasady – nie da się zatrzymać między stacjami i ewakuować. Ale pewne sprawy w tym przypadku mogą wywołać tylko moje zdziwienie, bo nie znam faktów, ale nieco to jest dziwne wszystko. Natomiast w całej sprawie jest jedna niebywale niepokojąca rzecz i myślę, że jak politykom innych parti aż tak spieszno do oceny poziomu bezpieczeństwa tej inwestycji – winni zwrócić uwagę na jedno sformułowanie, podane przez PAP, a wypowiedziane przez przedstawiciela Ratusza:

Milczarczyk zapewnił, że nadzór na budową centralnego odcinka II linii metra jest właściwy. – Tutaj absolutnie mamy ekspertów, profesjonalistów, którzy zajmują się z jednej strony prowadzeniem inwestycji, a z drugiej nadzorem nad nią.

Nie wiem, czy to jest skrót myślowy pana Milczarczyka, czy może skrót dziennikarza. Ale jest to bardzo poważna sprawa, która wymaga wyjaśnienia. Pytanie winno brzmieć:

Czy ta sama osoba, wydział, instytucja PROWADZI i NADZORUJE projekt?

Skutków takiego działania chyba nie trzeba tłumaczyć.

A jako “bezpiecznik” mam jeszcze kilka takich wolnych myśli i przemyśleń, które można w pytania ubrać:

Czy została przeprowadzona analiza ryzyka dla tego projektu właśnie w zakresie uszkodzenia sieci przesyłowych mediów?

Jeśli tak – czy o ryzykach zostali poinformowani użytkownicy, właściciele, zarządcy terenów?

Czy istnieją dodatkowe polisy ubezpieczeniowe na zdarzenia i skutki? (jakbym był zarządcą, właścicielem, użytkownikiem od razy wystąpiłbym o odszkodowanie).

Czy działania, jak widać, generujące zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców zostały celowo zaplanowane w tych godzinach? Czy dokładniej – czy ktoś przeszacował ryzyka takich prac w odniesieniu do godzin doby? W godzinach do 7-8 rano mieszkańców jest w budynkach najwięcej. Dodatkowo – godzina około 6 to jest czas, kiedy wielu z nich jeszcze śpi lub się zbiera, co powoduje, ze potencjalna ewakuacja jest niebywale trudna. Logiczne jest chyba, że prace generujące ryzyka zerwania linii przesyłowych jakichkolwiek mediów, wraz z potencjalnym ryzykiem osunięć winno się jednak wykonywać wtedy, gdy potencjalnych poszkodowanych jest najmniej. Przy okazji warto też popatrzeć na możliwe siły i środki jakie mogą być użyte w ewakuacji. Z doświadczenia, pogotowie ratunkowe i straż pożarna – z reguły mają określony stałą ilość zastępów i zespołów. O tyle Policja i Straż Miejska w nocy dysponuje dużo mniejszą ilością patroli. Jak ktoś nie wierzy – niech napisze w trybie dostępu do informacji publicznej takie zapytanie.

Czy plany zarządzania kryzysowego uwzględniają zmianę struktury zagrożeń związaną z dużą ilością dużych inwestycji? Wszak każda taka inwestycja to inne ryzyka.

I jeśli tak, czy uaktualniono procedury reagowania służb, uwzględniające po pierwsze utrudnienia w ruchu, a po drugie – inną strukturę zagrożeń?

Mogę tak długo. Ale każdy jak sobie sam pomyśli, czym skutkuje taka inwestycja, dojdzie do wniosków mniej lub bardziej precyzyjnych. Mnie tylko jako osobę, która zbudowała samodzielnie sporą część domu zastanawia, jak to jest, że płyty zalewane kilka dni temu na rondzie ONZ miały zbrojenie “na rękę”. Czyli w trakcie zalewania elementy zbrojenia były trzymane przez budowlańca. Wydaje mi się, że powinny być jednak wiązane, aby zbrojenie stanowiło jednolitą konstrukcję. Ale ja dom budowałem kilka lat temu, więc może technologia się zmieniła….