Gwóźdź w oponie

0
36

Czyli czemu leży bezpieczeństwo komercyjne w Polsce

Dyskutując zawzięcie i usiłując się dzielić wiedzą na wielu forach branżowych, na jednym  z nich nagle zostałem oświecony. Oświecony w zakresie całej tej degradacji środowiska, bałaganu, chaosu i niskiego poziomu usług, ZPCH-ów i całej degrengolady.

Oświecenia doznałem w trakcie dyskusji z ludźmi, czy raczej na forum, na którym wypowiadają się specjaliści firmowi ds bezpieczeństwa. Różnie się oni nazywają, ale najczęściej security manager. No więc tak sobie dyskutując o wyższości świąt na innym świętami, dowiedziałem się że dla takiego security managera strategie i analizy strategiczne to są:

„Bzdury, które praktykowi nie są potrzebne”

I to jest to – EUREKA!!!

Jak ma być dobrze działającą branża, która jest zepchnięta tylko do poziomu realizatora? I to realizatora działającego pod nadzorem i w myśl wytycznych, które w żaden sposób nie odnoszą się ani do analiz firmy (czyli oceny co jest mocne co nie,co jest przewagą konkurencyjną, czynnikiem sukcesu). W żaden sposób nie odnoszą się tez do BZDUR typu STRATEGIA – czyli generalnie w żaden sposób nie wspierają biznesowego działania firmy.

Nie mogą się rozwijać, bo przy takim podejściu osób zarządzających  bezpieczeństwem jest to właśnie pompowanie koła, w którym siedzi gwóźdź. Zamiast wyjąć, pompujemy, pompujemy, pompujemy… Utrzymać ciśnienie się uda, ale…

Właśnie o tym cały czas mówię i pisze. Bezpieczeństwo jest nieodzownym elementem działania firmy. Działania zwane zabezpieczeniami są realizowane „na czuja” – ot choćby ubezpieczenia, czyli po mojemu transfer ryzyka.

Ale cóż. To tylko teoria. A o teorii, za chwilkę.