Doświadczenie i wiedza zastąpią “kwity”?

0
46

Za sprawą jednego z użytkowników portali społecznościowych natknąłem się na niebywale ciekawe ogłoszenie. Nieco rozczaruję, bo ciekawość nie polegała na treści pracy, nazwie stanowiska, czy też proponowanej płacy, a .. na wymaganiach. Wymaganiach do tej pory niespotykanych z tak wysokim stanowiskiem. Ale po kolei. Stanowisko w jednej z naprawdę największych, najbardziej rozpoznawalnych firm na świecie. Stanowisko zarządcze, jak czasem mówię – z własnym “kawałkiem podłogi”, czyli z opisu spora niezależność.

I wymagania w zakresie kompetencji:

BA/BS czyli Bachelor of Arts/Bachelor of Science – czyli po polsku (może nie dokładnie, ale stopniem) – licencjat humanistyczny lub w naukach ścisłych. Oczywiście nic nowego, bo firma rodem z Europy, gdzie nieco inaczej traktuje się wykształcenie i nieco inaczej rozumie studia zawodowe niż w Polsce (MBA, czyli analogicznie nasz MGR – to na kadrę najwyższą). Niemniej zaskoczył mnie zapis w wymaganiach minimalnych, który zaraz po tych formalnych się pojawił.

W przypadku braku tytułu – analogiczne doświadczenie i kompetencje (w moim dowolnym tłumaczeniu).

Czyli pracodawca, takiego formatu dopuszcza alternatywną ścieżkę zdobywania wiedzy i umiejętności. Moim zdaniem kierunek dobry i otwarty. Robisz to co umiesz – nieważne czy nauczyłeś się w szkole czy w praktyce. Zarówno jedno jak i drugie można uzupełnić.

Kierunek dobry jeszcze z jednego względu. Pisałem już na temat tego, co się dzieje z wiedzą ze studiów – po TYM WPISIE nieco korespondencji dostałem, z chyba tłumaczeniem absolwentów. Ot wytłumaczenie – jak my to co się nauczyliśmy mamy wykorzystać, jak to tylko TEORIA. Cóż… jak się wyrzuca samemu wiedzę teoretyczną, nie chcą spróbować choćby jej zrozumieć w kontekście praktyki, to chyba rzeczywiście lepszym będzie ten, co praktykę już posiada. Bo jeden kandydat – ten z wykształceniem, w jego ocenie – bezużyteczna teoria (czyli nic) ale i brak praktyki, bo studiował, z drugiej – u praktyka teorii też niezbyt wiele, ale za to praktyka zamiast czasu na studiach…

Paradoksalnie – nadal nie jest to porównanie młodych ludzi zaczynających karierę, czy już ją realizujących. Tylko po raz kolejny – przytyk do uczelni.