Czy IKEA jest OK – atak hakera?

0
43

Ciekawa informacja pojawiła się 28 listopada na stronach „oficjalnych” protestu.

28.11.09
Włamanie na naszą stronę.
(…)
Oznaczało by to że w ciągu kilkunastu godzin oddano prawie dwa razy więcej głosów niż przez ostatni miesiąc akcji. Zwróćcie także uwagę na komentarze – prawie 3500 nowych głosów nie pociągnęło prawie za sobą żądnych nowych komentarzy na stronie.
Sprawdzamy jeszcze co się dokładnie stało i w jaki sposób ktoś ominął zabezpieczenia naszego serwisu. Dotychczas każdy z glosujących mógł oddać swój głos tylko raz tak aby jedna osoba nie mogła wypaczyć wyniku glosowania. Być może ominięto to zabezpieczenie a być może włamano się bezpośrednio do naszego serwera. Czekamy na informacje od naszego informatyka i będziemy mogli więcej Wam powiedzieć w tej sprawie.

Na temat tych bzdurek na temat tego jednego głosu – już się wypowiedział Fin na swoim blogu.
Ja się wypowiem w trochę innych kwestiach. Dokładnie w dwóch. Pierwsza ważniejsza.

Cel protestu.
Nie w rozumieniu celu jako takiego, a tzw. targetu, czyli odbiorcy.

Do kogo tak naprawdę jest kierowany protest? Ze wszystkich medialnych przekazów – chyba do klientów jako takich?
Czy to jest właściwy target? Oj…. Rozumiem, że wszyscy klienci to tak po stronie pracowników ochrony nagle staną? Ci klienci, z których wywodził się zakatowany przez ochronę klient z Dolnego Śląska? Może ci klienci, nieletni, z Pomorza, którzy byli w nieładny sposób „zawinięci” przez ochronę za batoniki? Albo jeszcze inni, którym pracownicy ochrony przetrzepali torby na wyjściu, bo bramka zawyła?

Czy naprawdę klienci sklepów – nie tylko tego jednego, to tacy przyjaciele ochrony? No to kilka komentarzy, właśnie ze strony protestu:

Łysy
Dlaczego ochroniarze się buntują? Niewiele umieją, nie mają wykształcenia ani ambicji, spora część z nich jest tam tylko dlatego że nigdzie indziej ich nie chieli. Ponoszą konsekwencje swoich wcześniejszych wyborów, myślenia „jakoś to będzie”, nijakości, lenistwa. Zarabiają tyle ile są warci. O czym tu dyskutować? Świat jest tak urządzony że kasa płynie od głupich do mądrych i to jest na to dowód.

Kris
Gdyby była możliwośc zagłosowac, że IKEA jest ok zrobiłbym to. Jeżeli ci „ochroniarze” maja problem ze swoja praca, badz co badz dla firmy Solid to niech ja zmienia, proponuje skonczyc szkołe srednia, zdac mature i ubiegac sie o jakies lepsze stanowisko w innej firmie, np. IKEA, która jest naprawde dobrym pracodawcą. podrawiam

Dwa tylko, więcej takich jest. Pomińmy w tym momencie kontekst samej IKEA, wróćmy do pytania o target…

I teraz zadam kolejne pytania. Każde będzie DLACZEGO?

  • Dlaczego ZZ nie reagował w sytuacjach nieprawidłowego informowania o prawach (ustawowych) pracownika ochrony w Polsce? Czemu nie było sprostowań na idiotyczne teksty?
  • Dlaczego ZZ nie zajmowały stanowiska w sytuacjach, gdy miały miejsce skrajne przypadki działania, w których pracownikami ochrony nazywano „detektywów sklepowych?
  • Dlaczego ZZ w ogóle pracuje nad wizerunkiem pracowników ochrony?

I teraz odpowiedź, czy target jest trafiony. Moim zdaniem nie. Ludzie, którzy są klientami tej sieci mają kontakt z pracownikiem ochrony przy linii kas – moim zdaniem negatywnie odbierany. Wielokrotnie w kolejce stałem i słyszałem – „patrz jak nas obserwuje”. Czasem zdarzył się człowiekowi o słabszych nerwach tekst do ochroniarza, który zbyt długo się wpatrywał w klienta – „i co się gapisz??? Tak ukradłem cały sklep, z tyłu mam tira i wywożę wszystkie sofy..

Może czas zrozumieć, że pracownicy ochrony to taki element aparatu bezpieczeństwa firmy. A aparat bezpieczeństwa źle się kojarzy Polakom. I druga kwestia w zakresie postrzegania pracowników ochrony – jak się nic nie dzieje, nie są zauważani, chyba że ktoś jest nerwowy i nie lubi jak mu się w koszyk zagląda. Dostrzegać ochroniarza zaczyna się wtedy, jak coś się stanie (kradzież auta, portfela, zakupów itp.).

Więc odpowiem sobie sam na zadane pytanie. Czy target protestu jest właściwy – NIE.

A gwoździkiem do trumny branży ochrony, która już w połowie grobu jest, spuszczana na linach przez grabarzy, jest to, że atakowany jest nasz klient. Za rzeczy, które nie są w jego gestii.

Ten protest odbije się potężną czkawką w branży. Ze strony klientów wiem, że już przygotowywane są aneksy do umów, w których wzięty jest pod uwagę protest pracowniczy i że zapisane będą kary umowne za, cytuję z jednego z ciekawszych aneksów: „wrogie działania pracowników Zleceniobiorcy”… Tylko jak ktoś się łudzi, że to zapłaci firma ochroniarska ze swoich zaplanowanych zysków – to chyba powinien skontaktować się z najbliższym lekarzem… Zacznie się wtedy „ciułanie na kary umowne”. Czyli wymyślanie coraz to nowych kar, za:

  • Krzywy krawat
  • Brudne buty (nieważne, że na placu dostaw jest błoto i jak się z niego schodzi to buty MUSZĄ być brudne)
  • Nieogolony (jak ktoś rąbie 24 h to siłą rzeczy nad ranem ma zarost), lub
  • Wykonywanie czynności nie związanych ze służbą (golenie się, żeby nie oberwać za to, że się jest nieogolonym).

Taka refleksja na koniec. Zastanawiam się ile tak naprawdę osób przy tym proteście pracuje, z grona pracowników ochrony. Ale tych prawdziwych, wykonujących pracę na dole? Narażonych na niedouczenie inspektorów nadzoru, kierowników rejonu itp.? Idiotyczne kary, jebanie na służbie, podchody typu czajenie się inspektora w krzakach, czepianie się o nieestetyczne prowadzenie zeszytu czy książki służby, zgłoszenie kontrolne 1,5 minuty po terminie i wiele innych…

Mam wrażenie że niewielu. Bo gdyby tacy byli, to by doskonale wiedzieli, jak wygląda kreatywność średniego szczebla zarządzania w agencjach ochrony. I wiedzieli by też, że wiele z działań było hamowanych przez samych prezesów.

Pytanie tylko, czy nadal będą hamowani….

I obiecana druga kwestia. Samo „włamanie” na serwer. Pytanie który? WEB czy bazodanowy? Ale to opisywał FIN u siebie na blogu.

Ja się odniosę do innej kwestii. Do cytatu z początku tego wpisu.

Oznaczało by to że w ciągu kilkunastu godzin oddano prawie dwa razy więcej głosów niż przez ostatni miesiąc akcji. Zwróćcie także uwagę na komentarze – prawie 3500 nowych głosów nie pociągnęło prawie za sobą żądnych nowych komentarzy na stronie.

To jak rozumiem, jest podstawą do podjęcia działań po incydencie… Ubawiłem się setnie. Choćby dlatego, że:
Ludzie, którzy uważają, że IKEA jest ok. nie muszą tego komentować. Bo co tu komentować. Jak jest OK. to jest OK., komentarza to za bardzo nie wymaga

Od kiedy to interpretuje się wynik ankiety w trakcie jej trwania, a podstawą do interpretacji jest ilość komentarzy? Przecież to podważa wiarygodność całości ankiety. Podważoną już wcześniej samą konstrukcją ankiety, sposobem zadania pytania oraz manipulacją polegającą na doborze koloru i wielkości czcionki przy opcjach odpowiedzi. Wątek wsparcia PR-owskiego coraz bardziej prawdopodobny. Poza tym, pytanie co ja o tym sądzę jest podpięte pod informację:
Pracujemy w IKEA, choć oficjalnie zatrudnia nas inna firma. Zarabiamy mało, nie mamy funduszu socjalnego. Zakup lekarstw, choroba to dla nas finansowa katastrofa. IKEA umywa ręce – oficjalnie za to nie odpowiada.

Czy to OK?

Cóż, nie jest ok., że zakup lekarstw, choroba to jest katastrofa. I to jest kolejny myk, który ja nazywam po prostu manipulacją. Wątek wsparcia – cóż… Teraz to już gong czerwony i do tego silnie błyskające światło ostrzeżenia…  Ale nie jest też OK. że w całym tym manifeście nie przewija się nazwa samego pracodawcy, tylko kontrahenta pracodawcy.

Ale już o tym pisałem wcześniej.

Cóż… czekamy na rozwój sytuacji.

Tylko panowie i panie prowadzący akcję. Wsłuchajcie się w głos ochroniarzy z IKEA, którzy już u was pisali. I pogadajcie z nimi – nie z tymi, co mącą. Ci pozostali obawiają się… że jak IKEA spadnie, trafią na budowy, biurowce i inne miejsca, gdzie o porządnym obiedzie za drobne będą mogli tylko pomarzyć. Gdzie kiblem jest toj-tojka, niezależnie od temperatury na zewnątrz (nie widziałem jeszcze na żadnym obiekcie podgrzewanej toj-tojki).

Może czasem warto się wsłuchać w głos tych, w „czyim imieniu” występujecie?