Cywile do interwencji?

0
41

Tak tytułem komentarza do wpisu:

O zabitym policjancie i systemie
Nie sposób się z kilkoma sprawami nie zgodzić. Choćby z kwestią wyłapywania przez drobne sprawy grubszych spraw. Identycznie było w Polsce, Warszawa, operacja SEKTOR. Połączone siły, działające pod zespołem koordynacyjnym, trzepały każde najdrobniejsze wykroczenie. I w ciągu pierwszych 2 tygodni, gdzie tak naprawdę był rozruch (uruchomienie sztabu, systemu informatycznego, dogranie raportów dobowych, dobór sił i środków – co do rodzaju i ilości służb w określonych godzinach doby) w takim malutkim kwadraciku – Patio przy Rotundzie – tam gdzie zejście do metra i przejścia podziemne. W samym tym kwadraciku w 2 tygodnie z legitymowań do wykroczenia – 40 osób zatrzymanych – poszukiwanych.

I druga sprawa z którą trudno się nie zgodzić. Obywatel w takiej sytuacji nie reaguje, bo się boi. Boi, bo go potrafi policjant wezwać na przesłuchanie razem z podejrzanym. No i inne takie, gdzie jako świadek występuje w aktach sprawy, a oskarżony … ma do nich wgląd.

I druga sprawa – czy naprawdę reakcją, interwencją w przypadku niszczenia mienia ma być interwencja siłowa, osobista tego człowieka – cywila? Jest zagrożenie zdrowia i życia? Nie.

Tutaj przez analogię do pomocy przy wypadkach. Kiedyś była jazda straszna, że każdy ma udzielać pomocy, bo jak nie to KK. No jak najbardziej, ale później „krzykacze” się opamiętali i przypomnieli zasadę – po pierwsze nie szkodzić. Czyli nie umiesz – ogranicz się do zabezpieczenia miejsca i wezwania pomocy, a jak ktoś się znajdzie, kto potrafi – udziel mu żądanej pomocy, traktując jako dowódcę.

Podobną analogię należy stosować w sytuacji podobnej jak na Woli. Dwóch podpitych wyrostków, którzy są związani jakąś więzią stanowią już jakiś zespół. Nawet kilka osób interweniujących z tłumu może mieć problem z ich „ujarzmieniem”. Bo nie potrafią, bo nie są zgrani, bo nic ich nie łączy, poza tym, ze stoją na tym samym przystanku. To z punktu widzenia taktyki interwencji.

A z czysto i zdrowo rozsądkowego podejścia. Czy analogicznie do pomocy przy wypadku – nie będzie interwencją zapamiętanie rysopisów, kierunku w jakim się sprawcy udali, spojrzenie do góry – która kamera mogłaby zdarzenie zarejestrować? Tak, aby w takiej sprawie jak dewastacja – dotrzeć do sprawców bez narażania się na utratę życia i zdrowia?

Policjant musiał – wypełnił Rotę ślubowania. I był przygotowany – choć coś nie zagrało.

Ale od cywila – nieprzygotowanego, z tylko społecznym obowiązkiem zgłaszania przestępstw (wyjątków kilka – ale odsyłam do kodeksu karnego) nie powinniśmy wymagać narażania się na utratę zdrowia i życia. Wymagajmy pomocy – w zakresie takim, jakie są możliwości. Telefon, informacja, wskazanie.