Co za bzdura…

0
53

Do dzisiejszego wpisu skłonił mnie komentujący wpis, posługujący się nickiem „Samuel_jr”.
W sumie od dawna znam pewną prawidłowość, którą publikuje jako swoje obecne motto. Ale nie o tym.

Tym razem na tapetę pójdzie pewna cecha. Nie rozumiem – krytykuję. Ale oczywiście w rozumieniu bezpieczeństwa, bo akurat się tym zajmuję na co dzień.

Mamy na rynku wielu „specjalistów ds. bezpieczeństwa”, których specjalizacja lekko się zawęża. Zawęża do reagowania na jeden tylko rodzaj zagrożeń – kradzieże pracownicze, z dodatkiem kradzieży zewnętrznych. Wyjście poza te ramy zaczynam postrzegać jako wysiłek umysłowy, przekraczający pewne możliwości.

Czemu pisze tak ostro?

Otóż dlatego, ze moim zdaniem jest to jedna z przyczyn obecnej degrengolady i ogólnego upadku branży.

Jeśli ludzie, zajmujący się na co dzień bezpieczeństwem, nie widzą nic poza kradzieżami, to o jakim rozwoju branży można mówić? Ile można doskonalić reagowanie czy zabezpieczenia na okoliczność kradzieży czy to wewnętrznej czy zewnętrznej?

Odnosząc się do wiele (i nic) nie znaczącego komentarza, co jest bzdurą? Pojęcie całości systemu, samodzielne definiowanie elementów bezpieczeństwa, wskazane w tym konkretnym rozporządzeniu?

Rozporządzenie, wraz z załącznikami w sposób jasny i konkretny wskazuje minimalne składowe systemu bezpieczeństwa wartości. Zarówno konwojowanych jak i przechowywanych.

W przypadku przechowywania wartości system składa się z:

  • Pomieszczenia (urządzenia) do przechowywania wartości
  • Zamków do tego pomieszczenia (urządzenia)
  • Systemu alarmowego

W przypadku konwoju wartości system składa się z:

  • Pracowników ochrony
  • Wyposażenia pracowników ochrony (wzrasta wraz ze zwiększeniem wartości)
  • Pojazdu

Mam nadzieję, że ta konstrukcja jest bardziej zrozumiała. Jeśli nadal nie – postaram się dalej rozwinąć.