Chyba będzie ostro…

0
41

Przygotowując się do jednego ze zleceń, wystąpiłem o dostęp do informacji publicznej w zakresie efektów pracy osiągniętych przez konkretne instytucje funkcjonujące w ramach systemu bezpieczeństwa, jak również nakładów finansowych, przedsięwzięć itp.

Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że informacje jakieś tam uzyskałem, w innych w trybie ustawy odroczony został termin, ale… ktoś sprawdzał mnie z imienia i nazwiska jak również miejsca zamieszkania. Na razie to jest informacja, którą chce sprawdzić, ale, żeby jasność była:

  • Wcale nie musiałem się przedstawiać z imienia i nazwiska
  • Wcale nie musiałem podawać adresu, a jak podałem, to nie adres zamieszkania a adres na których chce aby mi dostarczono informację.

A teraz po co to wszystko…. Czyli o co będzie dym.

Jeśli potwierdzi się informacja, że wykorzystano moje dane osobowe do celów innych niż udzielenie mi informacji, to będzie zgłoszenie do GIODO. A rozważam też prokuratora.

A czemu?

A bo zakres i sposób przetwarzania danych osobowych ma być adekwatny i zgodny z celem. A celem jest udostępnienie danych osobowych do przekazania mi informacji w żądanym zakresie.

Bardziej po polsku – moich danych wolno użyć tylko i wyłącznie do kontaktu ze mną, w zakresie dozwolonym Ustawą o  dostępie do informacji publicznej. Bo w takim trybie zadałem pytanie.

I NIC WIĘCEJ NIE WOLNO Z MOIMI DANYMI ROBIĆ!!!

Na pewno nie wolno:

  • Wykorzystać podanych danych osobowych do sprawdzenia mojego miejsca zamieszkania, zameldowania, jak również adresu wskazanego do korespondencji.
  • Sprawdzać danych osobowych poprzez strony internetowe, prowadzenia poszukiwań, co, z kim i jak robiłem, wykorzystując podane dane osobowe.
  • Wykorzystywać danych do zapytania w poprzednich miejscach pracy.

Jeśli okaże się, że te powyższe czynności zostały wykonane, cóż…

Przypadek 1:

Art. 49. 1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Nie udzieliłem zgody na przetwarzanie danych do celów sprawdzenia mnie u poprzednich pracodawców. Jak również owa instytucja, od której żądałem informacji nie ma uprawnień do działań tego typu.

Przypadek 2:

Art. 50. Kto administrując zbiorem danych przechowuje w zbiorze dane osobowe niezgodnie z celem utworzenia zbioru, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ciekaw jestem, czy we wpisach gdziekolwiek znajduje się zapis, gdzie pracowałem, co robiłem itp. Do udzielenia informacji w trybie UIP nie jest potrzebne przetwarzanie tego zakresu… Cóż…

Przypadek 3:

Art. 51. 1. Kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

To przypadek opcjonalny. Jeśli poinformowano o moim żądaniu dostępu do informacji publicznej mojego byłego pracodawcę lub pracodawców – to znaczy, że udostępniono informację o nie i działaniach moich komuś, kto nie jest do tego uprawniony.

Najciekawsze, a raczej gwóźdź programu:

Art. 266. § 1. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową,

To chyba nie wymaga komentarza. A z racji tego, że zrobił to człowiek, będący funkcjonariuszem publicznym:

Art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Tak że możliwości wiele. Czekam na potwierdzenie. I trzeba będzie zadziałać.