Braki nadrabiane praktyką

0
37

Obserwuję branżę bezpieczeństwa od wielu lat. A nawet kilkunastu, zaraz kilkudziesięciu. Niestety, w ostatnim czasie zauważyłem bardzo niebezpieczną tendencję, która może wpędzić branżę bezpieczeństwa (w naprawdę szerokim znaczeniu) w swoisty chaos. Wiem, że najpierw był chaos, ale… już go nie ma. Więc po co wracać?

Szamani – czyli kiedy nie chce się nam uczyć…

W ostatnim czasie bywam na różnych konferencjach, zaglądam na różne strony i słucham ciekawych doniesień, które mówią mi, że pojawiają się SZAMANI. To taka grupa zawodowa w bezpieczeństwie, która ma spora praktykę, ale jakoś nie bardzo garnie się do poznania standardów i rozwiązań już opracowanych. Nie wiem… może jest to swoista pierwsza faza samozajebistości – że uważają, że o właśnie – WPADLI NA POMYSŁ. ONI JEDYNI, a reszta bezpieczników na całym świecie to kretyni i nie pomyśleli…

Dla mnie jest to szarlataneria i szamaństwo. Wiele tematów wymyślanych jako “własne koncepcje” szamanów jest już dawno opracowanych. Baaaaaaaa są nawet modele, wzory jak również w wielu branżach dostępne są dobre praktyki. Ale nic to nie przeszkadza SZAMANOM – oni wiedzą lepiej…

Łamię standardy

Jak słyszę ten tekst to mnie nieco … nie wyrażę się. Też łamię standardy, ale… najpierw je znam. Problem SZAMANA to problem BRAKU znajomości standardu. Jak ktoś wam powie, że łamie standardy w bezpieczeństwie – zapytajcie które? Od razu zobaczycie, czy szaman, czy prawdziwa awangarda. 99% “łamiących” standardy, łamie sobie jedynie głowy nad czymś, co juz dawno zostało odkryte. Od współczynnika strat (loss prevention index), przez zagrożenia i zdolność operacyjną  (HAZOP), ciągłość działania operacyjnego (BCM), po audyt bezpieczeństwa. Nawet nie chce mi się wymieniać rodzajów, zakresów i metodologii (standardów) w zarządzaniu bezpieczeństwem. Najważniejsze w SZAMAŃSTWIE dostać się w dobre miejsce, być słuchanym i hulaj dusza. Rozwijać swoje teorie…

Samozajebistość

To takie ciekawe określenie, które usłyszałem dwa lata temu we Wrocławiu. Co prawda dotyczyło oceny “trenerów biznesu” (chciałbym umieć trenować biznes, ale się nie daje), ale wyjątkowo mi pasuje do naszej branży. Jak wcześniej napisałem – być może w tym olewaniu standardów czai się wstępna faza samozajebistości, która po 5 latach (niekoniecznie liczonych projektami – czasem wystarczy BYĆ) przeradza się w samozajebistość w formie klinicznej. Ostatnio z jednym z Klientów doszliśmy do wniosku, że istnieje jeszcze mega-samozajebistość. Cierpią na nią głównie urzędnicy – tu akurat inspektorzy jednej z instytucji.

APEL – UCZCIE SIĘ!!!

Nigdy nie jest za późno… Kończę właśnie szkolenie z ATEX, w tym roku jeszcze chcę inspektora ochrony ppoż. Jak się uda to jeszcze w tym roku chcę ukończyć kurs oficera ochrony obiektu portowego. Bo mimo, że mam za sobą ponad 40 szkoleń, z czego co najmniej 30 z bezpieczeństwa – to nadal za mało. Nadal uważam, że mało wiem, że nie na wszystko potrafię odpowiedzieć.

Wiem że nie wiem, bo jak mnie Klient pyta – to MUSZĘ odpowiedzieć “poczekasz? bo nie wiem, sprawdzę” I to mnie wkurza – ja nie chcę sprawdzać u ludzi, speców i ekspertów. Ja chcę sprawdzić tylko, czy coś się w prawie czy normalizacji nie zmieniło i od razu odpowiedzieć.

Ale nie potrafię. I to mnie wkurza…

Dodajmy doświadczenie. Całkiem spore – ale… nadal ilość doświadczenia nie powoduje, że jestem specem od teorii. Praktyka bez teorii nie istnieje. Jak ktoś Wam powie inaczej – zwiewajcie… Bo to SZAMAN. Każda firma, każdy obiekt, każdy człowiek jest inny. Ciekaw jestem, jak można zdobyć doświadczenie żeby ogarnąć bezpieczeństwo WSZYSTKICH, BEZ TEORII.

Ups…. można, będąc megasamozajebistym. Ja nie potrafię. Mam doświadczenia 19 lat – i nie będę się “martyroligizował” – czyli umęczał. Nie będę pisał, że to mało. Nie będę pisał, że małe i mało bogate, bo to nieprawda. Ale na pewno nie powiem, że ja wszystko wiem z praktyki – bo to byłoby oszustwo. Robiąc po raz pierwszy analizę krytyczności maszyn – szukałem. Robiąc pierwszy raz HAZOP szukałem. Robiąc pierwszy raz FTA/ETA szukałem. A to co znalazłem, to nie zwierzenia bezpiecznika, tylko teoria, którą zastosowałem do swoich obiektów i firm.

I mimo tego dość dużego doświadczenia – ponad 400 obiektów (firm) audytowanych (duże, a nie jednodniowe), plus w tym ponad 100 obiektów przemysłowych (produkcja, tzw. fabryki) nadal mnie wkurza, że nie wszystko wiem.

Posumowanie

Nie wiem, czy podsumować czy nie. Dodam jeszcze, że mimo, że jestem byłym funkcjonariuszem, po kursach i po praktycznym stosowaniu KK, KKS, KW – nadal uważam, że jestem cienias w prawie karnym (KW też karne – tyle, że niższa szkodliwość). A więc… studiuję prawo.

Dlatego prośba – zanim następnym razem wymyślicie swoje teorie dotyczące bezpieczeństwa, sprawdźcie czy ich już nie ma. Bo może być… dziwnie.