Bezpieczeństwo osobiste

0
34

Definicja… cóż, jak to w bezpieczeństwie, nie ma na dziś jednolitej definicji bezpieczeństwa osobistego. Nie używam terminu bezpieczeństwo osobowe, bo ono ma już nieco inne znaczenie za sprawą normy ISO 27001, jak również w kilku innych systemach spotkałem się z określeniami nieco zbliżonymi, które oznaczały obszar zarządzania bezpieczeństwem, ale z punktu widzenia organizacji, korporacji i zagrożeń jakie niosą ze sobą ludzie.

Wróćmy do tematu, a więc określenia – bezpieczeństwo osobiste.

Czym jest? W skrócie – na potrzeby niniejszego artykułu, a może nawet cyklu – bezpieczeństwem naszym, indywidualnym. A całość pomysłu na cykl i nieco porad zrodziło się w trakcie zeszłotygodniowego spotkania z Klubem Dyrektorów Finansowych w Warszawie. W lekkiej konwencji rozmawialiśmy o nieco trudniejszych tematach. Nieco – bo nasze bezpieczeństwo to nie nowe pomysły i nie nowe koncepcje – to wszystko już od lat działa. Warto tylko wiedzieć, jaką strukturę przyjąć w momencie, gdy będziemy się zastanawiać się nad naszym codziennym bezpieczeństwem. Jako, że temat inspirowany dyrektorami finansowymi czy członkami zarządów ds. finansowych (w wielu przypadkach również prezesami) – w tym kręgu będę się obracał.

Dobre rady

Nie takich nie będzie. Mimo pytań np. o to, czy wszystkie dokumenty trzymać w jednym portfelu z kartami i gotówką, czy w wielu na to nie odpowiem wprost. Myślę, że po pewnym cyklu artykułów, każdy z nas dojdzie do tego, jak mu wygodnie i jak spowodować, żeby było bezpiecznie.

Kontekst – czyli od czego zacząć.

Standardy bezpieczeństwa z definicji kierowane są do organizacji. Jednak należy pamiętać, że organizacja jest złożona głównie z personelu, a więc ludzi. W związku z tym, wiele metodyk jak tylko umiejętnie przeczytamy będzie adekwatna również dla nas. Takim podejściem jest również kontekst, czyli w wielkim skrócie – pewne założenia związane z zarządzaniem bezpieczeństwem.

Kontekst w przypadku bezpieczeństwa osobistego (indywidualnego) jest tak samo wielowymiarowy jak w przypadku organizacji. Ciężar gatunkowy źródeł zagrożeń może być jednak nieco różny. Warto jednak zaznaczyć dwa wymiary – które będą praktycznie identyczne:

  • Wymiar strategiczny – ekonomistom znany bardziej jako wymiar makroekonomiczny i mikroekonomiczny;
  • Wymiar operacyjny – tu już podobnie, codziennego działania (czy tez działania statutowego, regulaminowego, etc.).

I tu pojawia się pewne  pytanie, które z kontekstem się wiąże.

  • Czy oceniać będziemy nasze bezpieczeństwo w wymiarze czysto fizycznym? Czyli, żeby nas nikt nie porwał, albo naszych rodzin, żeby nikt nie wymuszał na nas konkretnych działań, czy tez zaniechań?
  • Czy oceniać będziemy również bezpieczeństwo w obszarach bardziej strategicznych, związanych z naszym zawodem, tym co robimy?

Niestety, tych dwóch wymiarów nie da się od siebie oddzielić. I doskonale o tym wiemy, mimo, że często sobie nie uświadamiamy tej wiedzy. Wiemy jak pracownicy liniowi reagują na “białe kołnierzyki”. Ten stosunek również ma miejsce poza środowiskiem pracy. Rzadko przeradza się w agresję otwartą, ale często jest ukrytą, która w wielu przypadkach czeka tylko na katalizator. Podobnie z firmami – są firmy lepiej lub gorzej postrzegane. I mają swoich przeciwników w formie różnych organizacji – społecznych, ekologicznych, czy o charakterze alternatywnej ekonomii. I tu również – często owe zagrożenia z tego wynikające wymagają po prostu katalizatora – póki jest dobrze, to jest dobrze, ale jak się znajdzie “okazja” – to zaczyna się problem.

Na zakończenie niniejszego wpisu, małe zadanie domowe. Aby odpowiedzieć sobie – w jakim kontekście chcę ocenić swoje bezpieczeństwo. Czy ma to być wymiar tylko zagrożeń  fizycznych, czy jednak iść w kierunku nieco szerszym.

Podpowiem – wybrałbym opcję 2. Ponieważ nie da się rozdzielić ryzyka operacyjnego od jego dalszego otoczenia – strategicznego (makro i mikro otoczenia).

Artykuł przygotowany na zamówienie Business Dialog.