Bezpieczeństwo… dokąd zmierzasz

0
39

„Dlaczemu”? Czyli w jednym pytaniu dlaczego i czemu. I sedno…

Dlaczego branża bezpieczeństwa tak usilnie odrzuca metodyki, metody, narzędzia, formy czy też standardy z innych branż, czy zakresów działania firmy? A najbardziej i konkretnie z organizacji i zarządzania? Za moment wymienię takie zakresy, jakie mi na szybko przychodzą do głowy, ale tak się zastanawiam. Czyżby zarządzanie bezpieczeństwem podlegało zupełnie innym prawom niż zarządzanie ogólnie? Czyżby organizacja, wszelkie teorie i rozwiązania praktyczne dotyczące choćby organizacji zespołów to zupełnie nieprzystające wzorce? Oj….

Obiecałem zakresy, więc wymienię. Z krótkim opisem.

Badania marketingowe. Jest to cały zbiór metod badawczych. Ze strukturą, słownikiem pojęciowym, podziałem, metodami, ale też wskazanymi rafami i problemami w stosowaniu.

Analizy gospodarcze. Cały zbiór metod i sposobów prowadzenia analiz firmy, w których wystarczy pozmieniać cel analiz oraz w pewien w sumie drobny sposób zmodyfikować narzędzia.

Polityki i strategie – doskonałe szablony do tworzenia podobnych rozwiązań w bezpieczeństwie. A do tego konkretne strategie są „danymi wejściowymi” do systemu bezpieczeństwa. Też mnóstwo metod, sposobów, rozwiązań.

Zarządzanie personelem, zwane HR. Podstawy zarządzania bezpieczeństwem osobowym. Metody i formy prowadzenia rekrutacji i selekcji, ale też wytyczne do procedur bezpieczeństwa. Znajomość strategii personalnych, rekrutacyjnych, płacowych to cała masa wytycznych, sposobów i patentów na tworzenie integralnego systemu bezpieczeństwa osobowego (nie osobistego).

Kultura organizacji – źródło wszelkich niebezpieczeństw określanych jako osobowe, czy też pracownicze. Kawałek HR, ale niezwykle ważny w pewnej grupie zabezpieczeń. Jakiej – nie będę się rozpisywał w tym wpisie.

Rachunkowość – zarówno zarządcza jak i bilansowa. Wszelka wiedza o mechanizmach i miejscach czy procesach, które są najbardziej „zagrożeniogenne”.

Plus wiele innych.

Takie wymyślanie własnych patentów na analizowanie, polityki, strategie niesie ze sobą wiele zagrożeń:

  • Pierwsze – główne. Całe zarządzanie bezpieczeństwem może stać się sztuką dla sztuki, nie działaniem dla firmy. Innymi słowy, w sposób niezauważalny może nastąpić dywersyfikacja celu dla bezpieczeństwa.  Cel powinien brzmieć:

„Firma skutecznie działa, przy maksymalnym, możliwym bezpieczeństwie”.

Niestety, w wielu przypadkach widzę dążenie komórek bezpieczeństwa do:

„Firma jest bezpieczna”.

Powinna być… ale nie to jest celem. Powinna być maksymalnie bezpieczna, przy założeniach co do funkcjonalności. Ale to na inny wpis. Tak jak z jakością. Jakość musi być właściwa, ale nie powinna być maksymalna, bo będzie za droga i firma się zwinie.

  • Drugie zagrożenie, o którym pobieżnie już było. Nowy słownik pojęciowy, nowe mechanizmy analizowania. Czyli zupełnie nowy zakres, który trzeba pojąć, żeby zrozumieć bezpieczników. Nie sadzę, żeby managerom (różnym – działów, czy top) chciało się uczyć nowych patentów i słowników, które nie przyniosą im zysku.

Bo ważne jest bezpieczeństwo… zysku.

I to jest główna idea. Bezpieczeństwo nie przynosi zysków. Bezpieczeństwo ogranicza straty w zysku.