Bezpieczeństwo, a poczucie bezpieczeństwa

0
50

Czym się różni samo bezpieczeństwo od poczucia? Można niejedną książkę napisać. Teoretyzować, wyciągać wnioski.

Ideą jednak jest to, że poczucie to poczucie – subiektywne odczucia każdego z nas. Natomiast samo bezpieczeństwo – jakiekolwiek, pożarowe, logistyczne, osobowe to są po prostu zakresy w których rozpoznano (lub nie) zagrożenia i podjęte zostały działania w celu….

No właśnie w jakim celu?  Minimalizacji skutku wystąpienia lub możliwości wystąpienia.

Znowu wchodzę w poziomy, strategiczne, taktyczne i operacyjne. Bezpieczeństwo – jakiekolwiek, to poziom strategiczny. Obejmuje zarówno działania w zakresie poprawy bezpieczeństwa, ale w odniesieniu do zdefiniowanych i określonych (nazwanych – lub nie) zagrożeń, jak i samo działanie mające na celu rozpoznanie poziomu zagrożenia.

A z czego ten poziom można złożyć?

Z co najmniej dwóch czynników. Co najmniej, bo to jest pierwszy etap. Złożenie tej oceny, to udzielenie odpowiedzi na dwa kluczowe pytania:

Na ile prawdopodobne jest wystąpienie (materializacja) zagrożenia?

Jak poważne skutki wywoła materializacja (wystąpienie) zagrożenia?

Wręcz banalne. Więc jak już mamy rozpoznany poziom zagrożenia, warto teraz pomyśleć o ochronie. Już nie raz pisałem czym się różni ochrona od bezpieczeństwa. Krótko przypomnę – ochrona to działanie, bezpieczeństwo to stan. Na który się wpływa stosowanymi środkami ochrony.

Dla ciekawostki. Zagrożenia nie muszą być uświadomione, a  postępowanie metodyczne… Prosta sprawa, zagrożenie w kategorii meteo, klasa – (ekstremalne) temperatury. Każdy z nas podejmuje działania zmierzające do minimalizacji skutków materializacji tego zagrożenia. Pisząc prozą – każdy z nas patrzy na to co za oknem i działa…

Zimą –ubiera się cieplej, pijemy więcej ciepłych napojów itp. W przypadku lata, i temperatur wysokich – wiemy, że trzeba uzupełniać płyny (bilans płynów), a do tego warto stosować kremy i osłony. W skrajnych przypadkach rezygnujemy (nadal podświadomie) z wychodzenia z domu lub to wychodzenie ograniczamy.

W nomenklaturze „bezpiecznika” rozpoznane zostało zagrożenie wynikające z ekstremalnych temperatur. Jako skutek – wskazano przegrzanie lub wychłodzenie. Stosowane środki ochrony – odzież, kremy, płyny. A wszystko wynika z wiedzy (często podświadomej) że brak reakcji w postaci stosowanych środków ochrony skutkować może utratą zdrowia lub życia. Wszystko co nam potrzebne nawet do szacowania ryzyka… Proste prawda?

Wracając do tematu bezpieczeństwa vs poczucia bezpieczeństwa. A raczej poczucia… Subiektywizm… To jest cała idea poczucia bezpieczeństwa. Nie jest ważne, czy jesteśmy bezpieczni, czy nie. Ważne, czy czujemy się bezpieczni. Przeszkadzają w tym oczywiście media, które w niezrozumiały dla komfortu obywateli sposób, epatują drastycznymi scenami, opisami zdarzeń, makabrycznymi zdjęciami. Na ile to ma odniesienie do naszej codzienności… Cóż. Polecam pewien eksperyment. Monitorowanie doniesień medialnych przez najbliższe 30 dni. I ocenę w dwóch zakresach:

Częstotliwości występowania zdarzeń w naszej okolicy. W małych miejscowościach proponuję rejestrować sobie wydarzenia (incydenty) które miały miejsce w naszej miejscowości. W większych – można pójść w ocenę zdarzeń w dzielnicach.

Powaga tych wydarzeń – czyli czego tak naprawdę dotyczą. Czy jest to naprawdę poważne zdarzenie, czy jest to po prostu rozdmuchany „fakt medialny”.

Ja takie zdarzenia monitoruję „od kuchni” Co dzień spływają do mnie raporty dobowe różnych służb z różnych miast, inne sam pobieram. Również drążę w trybie dostępu do informacji publicznej.  I jaki obraz z tego się wyłania? Dość pozytywny. Poza kilkoma regionami kraju – jest całkiem fajnie. Ale teraz pytanie – czy to oznacza, ze możemy sobie odpuścić? Czy możemy przestać obserwować? Monitorować? Myśleć?

Chyba nie… Raczej ten swoisty „luz” powinien posłużyć do zaplanowania i spokojnego przygotowania się do zdarzeń nie całkiem korzystnych. Dlatego, że możemy sobie pracować, zarabiać… Tylko poza tym, że coś się „nabędzie” trzeba to też utrzymać.

Dotyczy to zarówno składników majątkowych, zdrowia, życia, rodziny. Trzeba pamiętać, że ludzie są zawistni, natura bywa złośliwa a los …… No ten to już w ogóle jest mantykant…