Audyt na zamówienie

0
39

Wielokrotnie zdarzyło mi się, że audyt, a dokładniej, wynik audytu był już przesądzony. A dokładniej – miał być, ponieważ mimo wszystko w tych trudnych czasach udaje mi się utrzymać zasady etyki zawodowej. W szczególności w zakresie rzetelności prezentowanych wyników.

Na czym polega audyt na zamówienie?


Firma, kontrahent, a dokładniej – jedna osoba z tej firmy chce, aby wykazać, że wszystko jest w porządku. Cóż. Problem wtedy jest taki, że niestety nie jest w porządku. A dokładniej, nie ma jeszcze takiej firmy, w której wszystko byłoby w porządku i zgodnie z wymaganiami. Co w takim razie? Rozwiązań jest kilka, niestety, nie zawsze skutkują.

Jeśli wiemy o tym, lub podejrzewamy, że kierujący jednostką audytowaną ma chęć uzyskać raport będący gloryfikacją jego dokonań możemy:
1. Napisać taki raport, ze uwypukleniem mocnych stron, marginalizując słabe – nie polecam.
2. Wytłumaczyć, że audyt jest audytem i ma pomóc – dość często się nie udaje, a sporo czasu zajmuje.
3. Napisać swoje i podtrzymać stanowisko – klient mimo wcześniejszej woli współpracy, mimo wszystko jej nie nawiąże.
Ogólna konkluzja rozwiązań jest o tyle prosta co brutalna. Niezależnie od wszystkiego – nie uda nam się spełnić wszystkich oczekiwań, zgodnie z zasadą: „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”. Innymi słowy:
Wariant 1 – klient uzna, że jest tak dobry, że nic więcej nie musi robić, a niezgodności są nba tyle błahe, że można je pominąć.
Wariant 2 – klient się obrazi, bo w końcu mówimy mu ze jest coś nie tak.
Wariant 3 – jak w wariancie 2, tylko nie męczymy się z tłumaczeniem.

Osobiście optuje za wariantem 2, ale czasem odpuszczam i robię wariant 3. Bo jeśli ktoś zamawia audyt, to chce oceny. Ale jak nie chce oceny, to po co audyt zamawia? No i pamiętajmy – pracujemy na bezpieczeństwie. Pięknie jest, jak nic się nie dzieje. Jak się coś stanie, to prokurator to nas też zapuka. I wtedy nie wytłumaczymy, że było źle, ale klient chciał, żeby napisać, że jest dobrze. Plus wyrzuty sumienia w gratisie.