Anestezjolodzy, rozporządzenie i winny minister

0
47

Tylko winny czemu? Zastanawiam się po wysłuchaniu w jednej z bardziej słuchanych rozgłośni radiowych, jak został podany DRAMATYCZNY NEWS, zwany również “łamiącym”. Cóż takiego łamiącego w owym newsie?

Otóż okazuje się, że według redaktorów owej rozgłośni nowe rozporządzenie dotyczące anestezjologów jest złe, bo nakazuje!!! zatrudniać specjalistów z określonym stopniem (II stopień specjalizacji na dyżurze) oraz tam gdzie kontrakty z NFZ – również jakieś specjalne łóżka “intensywnej terapii”. No rzeczywiście dramat. Tylko sam nie bardzo wiem z czym związany. Z tym, że minister wydaje rozporządzenie, które tak naprawdę ma za zadanie podnieść standard i bezpieczeństwo pacjentów w szpitalach?

No tak, to jest dramatyczny wręcz dramat. Ministerstwo, które przez NFZ opłaca nasze świadczenia chyba zdaniem redaktorów (a może “redaktorów”?) nie powinno w żaden sposób dbać o wysokie standardy leczenia, dostępności lekarzy i ich odpowiedniego poziomu. Rozumiem, że lepiej jest trzymać marazm i ciągle biadolić jak to źle i godzić się na to, że anestezjolog potrafi pracować 72 godziny ciągiem.

Dziwne? A może nieprawda?

Hm… pracowałem w pogotowiu ratunkowym. Ponad 10 lat temu, więc nie mam świeżej wiedzy, ale pamiętam anestezjologów z którymi miałem dyżury na “erkach” dla których dyżur ten był drugim 24 godzinnym, z 3 zaplanowanych. 3×24 nie chce być inaczej – 72. Naprawdę musimy się na to godzić?

Dlatego przy kolejnym komentarzu, niebywale dogłębnym dziennikarzy myślę, że wszyscy zastanowimy się, jak to tak naprawdę wygląda i do czego dążymy? Do wysokich standardów jakie powinny już dawno być narzucone, czy może będziemy biadolić nad tym, jak to szpitale się za kieszenie trzymają(cytat dokładny) i znowu się godzić na leczenie syfa pudrem?

I dla jasności – uważam, że nasz system zdrowia nie jest doskonały. Czasem wręcz skandaliczny. Ale też wiem, że od czegoś trzeba zacząć i gdzieś, ktoś musi podnieść wymagania.